Naciśnij “Enter” aby skoczyć do treści

Letni śnieg…

Bólem zasypując niezaistniałe spełnienie istnienia
piękną efemerydę wzniosłą ponad duchowość
przed brzegiem najważniejszego ze światów
utopioną pernamentnie w etanolowej nicości
sprowadzonej w mój świat wypowiedzianymi słowami

W dole zatrzymana huśtawka minionego życia
pośród czarnych promieni Ksiezyca w nowiu
wymazanego z pozbawionego jasności nieba powyżej
czeka na nowego towarzysza podniebnych lotów

Odwieczne światło słoneczne wstającego dnia
wypełni radośnie pozostłą po mroku pustkę.
Lecz moje prześwietlone źrenice nie dojrzą już nic
oprócz oślepiającego blasku świata spod powiek.

Jeden komentarz

  1. julia
    julia 19/09/2001

    ……to takie……moze piekne ale wole gdy…..uzywasz prostych slow..jestes wtedy ……taki realny…..

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.