Bólem zasypując niezaistniałe spełnienie istnienia
piękną efemerydę wzniosłą ponad duchowość
przed brzegiem najważniejszego ze światów
utopioną pernamentnie w etanolowej nicości
sprowadzonej w mój świat wypowiedzianymi słowami
W dole zatrzymana huśtawka minionego życia
pośród czarnych promieni Ksiezyca w nowiu
wymazanego z pozbawionego jasności nieba powyżej
czeka na nowego towarzysza podniebnych lotów
Odwieczne światło słoneczne wstającego dnia
wypełni radośnie pozostłą po mroku pustkę.
Lecz moje prześwietlone źrenice nie dojrzą już nic
oprócz oślepiającego blasku świata spod powiek.
……to takie……moze piekne ale wole gdy…..uzywasz prostych slow..jestes wtedy ……taki realny…..