Słońcu, że wstaje każdego dnia oświetlając przestrzenie Ziemi…
Księżycowi, że pokazuje nam jak zmienne jest jego istnienie i pomimo to jak wieczne i odnawialne… oświetlając przy tym nocne krainy…
Wiatrowi, ze delikatny powiew na twarzy w lecie i gwałtowną zamieć w zimie… dzieki której czuje się potem cieplo schronienia…
Deszczowi, bo pozwala oglądać tęczę i piękne wodne koraliki na gałązkach drzew…
Światu za to, że istnieje i wciąż zaskakuje swoją doskonałościa ukrytą w chaosie… ktorą mogę poznawać…
…jedynie dzięki temu, że powstałem jako człowiek.
Oczy, uszy, dotyk, smak, umiejętność rozpoznawania zapachów…
I umysl… dzięki, któremu mogę odczuwać to wszystko… czuć i poznawać…
I mam to wszystko tylko za to, że jestem człowiekiem.
Więc dlaczego nienawidzę siebie…?
to nie tak ze siebie nie nawidzisz poprostu nie umiesz zaakceptowac a to juz inna sprawa …