Znowu „cos”… cos co nie jest czyms konkretnym. Zamierzeniem, oczywiscie nie zrealizowanym, bylo namalowanie pedu traby powetrznej z wirujacymi wkolo roznymi rzeczami… Wyszlo to co wyszlo…
Ocencie sami…
I jak zawsze… jesli choc mysl sie przewinela na widok tego malunku…

Powiem szczerze, za co pewnie nie raz dostanę po głowie od oburzonych fanów tego bloga – no, ale taki mam zwyczaj.
Kolory – ładne, pomysł – ciekawy, ale ogółem, kochani, to jest przecież pizza!!!
Życie…takie składające się z wielu kolorów i części co powoduje, że gubimy w nim to co najważniejsze, gubimy siebie. Potrzeba czegoś co pokazałoby nam drogę…ale jak to odnaleść jeśli wokół tyle wrażeń i kolorów, jak odnaleść w tym siebie?? Nie widać końca tunelu…i każdy ma nadzieje znaleść to czego szuka, bo jakby znał koniec to jaki sens w tym by żyć w ogóle??
„szachownica”
coś w tym jest
pięknie malujesz:*
..obejrzalam w powiekaszeniu..calkiem inne wrazenie…hmm tunel w glab siebie a moze..”szachownica”…
..plomienie..morze plomieni..tam posrodku tak..wcigaja……..
no, dobra, mało się znam na malarstwie, ale sobie coś napiszę 😉 kolorystyka mi się podoba (mimo, że nie przepadam za takimi kolorkami, ale tu dobrze graja) efekt zmierzony… heh, coś w tym jest 😉 choc może bez opisu by było… bardziej wciągające 😉 poczekam na coś następnego 😉 z tych trzech prac, które tu widziałam, ta mi się najbardziej 🙂
Jaaaaaaaaa!!! jestem pod wrażeniem piorunującym!!!
To ty namalowałeś????????????
Po prostu jedno duuuże wow!!!
Nic więcej nie wypowiem.Zatkało, zatkało 🙂