Naciśnij “Enter” aby skoczyć do treści

Adrenalina…

Tak jak zazwyczaj nie pisze o swoim realu (bo i o czym tu pisac), tak dzis jednak cos sprawilo, ze musze to tu wpisac. Zwyczajna sytuacja… wyszedlem z barku z zamiarem pojechania do biblioteki, zeby pozyczyc ksiazki.

Szybka jazda samochodem i pierwsze skrzyzowanie. Zreszta jedno z najciezszych do przejechania o tej godzinie. W zasadzie trzeba wszystkim ustapic wpierw pierwszenstwa, zeby samemu pojechac. Nie wiem dlaczego jeszcze nikt nie pomyslal zeby tu postawic swiatel. Stalem wiec pare dobrych minut, glosna muzyka i dziwnie dobry nastroj. Jakies trzy samochody przedemna wymusily pierwszenstwo na skrecajacych stojacych z prawej strony i wskoczyly na srodek pasu, skoczyl koles przedemna no i ja obserwujacy czy da sie jeszcze zmiescic na srodku patrzacy w prawo i przed siebie wcisnalem pedal przyspieszenia…
Wystartowalem na srodek, gdy ogluszyl mnie klakson…
Nie popatrzylem w lewo!!!
Autobus…
minal tyl mojego samochodu ledwo o kilka centymetrow.

Adrenalina, strach i radiowoz pelny zaciekawionych gliniarzy, ktorzy na szczescie nie widzieli co sie stalo, bo zaslanialy mnie samochody czekajace by skrecic.

I zycie…
plynace dalej…
tylko po co.

5 komentarzy

  1. Anonim
    Anonim 27/04/2002

    kiedyś poczujesz po co, dopiero kiedyś, ale ważne, że poczujesz

  2. Hopkins_girl
    Hopkins_girl 23/04/2002

    zawsze jest po co-wszystko ma swój sens
    nawet smierć ma sens

    tylko po co się z nią tak spieszyć??

  3. kaja
    kaja 22/04/2002

    hmmm fajnie bylo? no wlasnie wiec sie rozumiemy 🙂 …

  4. magge
    magge 19/04/2002

    widocznie masz tu jeszce cos do zrobienia…

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.