Jak zyc, gdy wiary w cokolwiek juz brak
jak snic, gdy zgnieciono juz wszystkie sny
jak choc trwac, czekajac na nic i nikogo za nastepnym zakretem
tam, gdzie nie snia sie zadne z naszych wspolnych snow
jak byc, choc to bycie znaczy mniej niz najmniejsze nic
jak wierzyc w rzeczy, w ktore przestal wierzyc juz nawet ten inny ja
ten co mial ufnosc w radosc, marzenia i piekne dni
chodzacy wciaz w teczowych okularach i sniacy tylko sny
gdzie odszedl swiat, w ktorym to jeszcze pragnalem zyc
lub chocby istniec na przekor realizujac kolejne dni
takie bez sensu, bez nadziei czy wiary
takie zwyczajne szare dni lecz z ta najwazniejsza iskra w glowie
podtrzymujaca ten zagasly teraz na dobre zar
Nie prawda, Bóg nie ma nikogo w poważaniu, ale skoro chcesz tak myśleć…
Mam pytanie-dlaczego? Dlaczego nie chcesz się odważyć, spróbować, dać szansę?
On jest, jest dla Ciebie.
Nie rozumiem Twoich motywów.
Przykro mi, ze jedyne slowa jakie do mnie przemowily to te, ktore mowily, ze jestem w stanie smierci duszy. A Bog – Bog i tak ma mnie w glebokim powazaniu.
Odpowiedź na te pytania znajdziesz w skrzynce pocztowej w tlenie.
Widocznie moja egzystencja juz nie ma podstaw.
miłOśĆ.. wiArA.. nAdziEjA.. tO pOdstAwy EgzystEnCji nA ziEmi..