To jest cos co napisalem… tak dawno temu… Marzenie… prawie senne marzenie w stanie pomiedzy jawa a snem. Wiem, ze jest strasznie dlugie… ale… postanowilem je tu umiescic choc na chwilke.
Mily Gosciu ktory tu przybyles…wyobraz sobie olbrzymia szachownice, tak dluga i rozlegla, ze nie widzisz nic poza nia. Jest ona jednoczesnie tak zbudowana, ze kazde pole moze sie pojawiac i znikac. Jakby tego bylo malo kazde pole moze poruszac sie w gore i w dol. Nie wiesz gdzie ta szachownica wlasciwie jest umieszczona, czy to pieklo, niebo a moze wieczny czysciec. Byc moze to jestjakas czesc jakiegos wszechswiata, ktory nigdy sie nie pojawil a istniec moze jedynie w ludzkich myslach. Kolory sa niewazne, ale napewno nie jest to klasyczna czern i biel. Kolory sa raczej stonowane, szare, bure i nijakie a wszystko lekko sie rozmywa jakby bylo nierzeczywiste. Ty bedac tam i stojac na jednym z pol nie wiesz czy to co widzisz jest prawdziwe czy to jedynie wytwor Twojej wyobrazni.
To jest wstep… taka nijaka olbrzymia szachownica wlasnie.
Ty sie po niej poruszasz. Nie mozesz bowiem stac zbyt dlugo na jednym stopniu, bo im dluzej stoisz, tym szybciej ten stopien zjezdza w dol. Nie mozesz tez sie cofnac na poprzedni stopien, bo jest on wyzej niz ten na ktorym wlasnie stoisz. Jednak cos musisz robic. Oczywiscie mozesz stac non stop na jednym polu, ale nigdy nie wiesz czy gdzies tam w dole nie ma straszliwej czelusci, do ktorej zjedziesz jak w windzie, nieswiadomy/a niczego. Na szczescie czasami pojawiaja sie rozne pola, ktore przylegaja do tego na ktorym stoisz. Zazwyczaj pojawiaja sie dwa pola… Jedno to pole, ktore gdy na nie wejdziesz daje Ci jedynie jakis dodatkowy czas, po czym zaczyna zjezdzac w dol tak jak i to na ktorym juz stalas. Takich pol jest duzo i pojawiaja sie dosc czesto, wiec masz mozliwosc pozostawania w zasadzie na niezmienionym poziomie przez pewien calkiem dlugi czas.
Niestety za kare, jesli zbyt czesto korzystasz z tego typu pol, to pola te umozliwiaja Ci coraz krotsze przystanki przed znalezieniem nowego takiego wlasnie pola. Tym samym jesli chcesz utrzymac sie na tym samym poziomie musisz coraz czesciej zmieniac pola, coraz szybciej szukac nowych i coraz gwaltowniej przemieszczac sie po szachownicy. To niestety jest meczace i w pewnym momencie juz prawie zaczynasz zapominac ze istnieja innego typu pola.
Pojawiaja sie bowiem tak rzadko, ze prawie nie zdajesz sobie sprawy, ze w ogole istnieja. W pewnym momencie jednak zmeczony/a przeskakiwaniem przez pola podtrzymujace, przystajesz, zeby odpoczac…. i od razu toniesz. Szachownica Cie wchlania i znosi w dol. Nie masz wiec czasu na rozmyslania… znowu biegniesz i biegniesz… szukasz… skaczesz…
W glebi duszy jednak wiesz, ze istnieje ten inny typ pola, tego pola, ktore tak rzadko sie pojawia… pola, ktore… wiesz to podswiadomie… moze zmienic wszystko. W tych krotkich momentach oddechu, gdy zjezdzasz w dol…
i gotujac sie do nowego skoku na kolejne pole… myslisz, co by sie stalo, gdybys wybral/a takie
wlasnie pole… Co by sie stalo… Ale boisz sie…
Ty nie wiesz co mogloby sie stac… Ale ten kto wymyslil cala te szachownice, wie pewnie co sie moze stac. Wyobraz sobie, ze po dlugim biegu po szachownicy… nagle w gescie rozpaczy wybierasz to pole… Jak myslisz co sie moze stac?…
Wyobraz sobie wiec, ze w rozpaczy stajesz przypadkiem na takim polu….
I nagle nie masz juz szans na skok na zadne inne pole….i… jednoczesnie bardzo szybko zjezdzasz w dol… coraz szybciej i szybciej…. Boisz sie straszliwie… Tej otchlani, ktorej przez cala gre unikalas… tego co czeka tam na dole…. Jedziesz coraz szybciej i szybciej…. robi sie coraz ciemniej i przerazliwiej… Juz nie pojawiaja sie zadne pola…. Po chwili jestes w otchlani… Nie widzisz nic, nie ma juz zadnych pol… Jest tylko samotnosc i cierpienie. Zarzucasz sobie, ze wybrales/as takie a nie inne pole… Jestes sam/a, nie ma nikogo… nie ma innych pol, nie mozesz juz sie utrzymywac na stalym poziomie on zniknal gdzies tam w gorze… ponad Toba….
Cala szachownica zniknela… nic nie ma juz takiego znaczenia jak to co bylo wczesniej…. Wszystko jest czarne, ciemne, obce i niegoscinne. Pozostalas tylko Ty, Twoj umysl i samotnosc…..
Ale to jest najgorszy scenariusz z mozliwych….
bo… moze… juz nie masz
nadziei….
Ale wierzysz…. wiedzac, gdzie jestes… wiedzac, jak niewiele Ci juz zostalo… i wiedzac, ze juz nic nikomu nie masz do zaoferowania… ze moze
ktos… ktos, kto nie boi sie ciemnosci… nie boi sie strefy cienia… nie boi sie demonow…. ani nie boi sie niewiadomego..
zjedzie tutaj, zeby Cie wyciagnac, podac pomocna dlon….
A czy chcesz wiedziec co moze sie stac…. jesli to nastapi….. Jest byc moze jedna na miliard szansa, ze cos takiego sie wydarzy… ale moze chcesz wiedziec….?
Gdy ktos zjedzie po Ciebie, odszuka Cie i pomoze Ci… podajac swa pomoc…
Nie bedziesz chcial/a mu zaufac… pewnie odrzucisz jego pomoc. Nie bedziesz mogla uwierzyc, ze cos czego prawdopodobienstwo bylo tak nikle, sie jednak stalo. Ale moze, mowie moze, jednak uwierzysz w to co ta osoba Ci mowi. Moze dotrze do Ciebie, ze dno na jakim jestes nie musi byc na zawsze… moze sie kiedys skonczyc..
I kiedy podejmiesz decyzje… w tym momencie…
pojawi sie nowe pole…
Trzeci rodzaj Pola….
Wieksze od normalnego…. biale jak snieg…. pole nadziei na przyszlosc…
pole wiary… i pole…..
Gdy wybierzesz to pole…. wstapisz razem z osoba, ktora odwazyla sie
zjechac w otchlan po Tobie…. I nagle….
Nagle ruszycie w gore…. w gore…. coraz szybciej… tak szybko, ze nie
zauwazycie nawet, ze w pewnym momencie
przemkneliscie przez szachownice….
wciaz w gore i w gore… I zrobi sie jasno….
coraz jasniej…. i
wyplyniecie….
Wyplyniecie na powierzchnie…. Bo nagle okaze sie… ze cala szachownica…caly swiat, w ktorym zyliscie…. byl pod woda…
A teraz jestescie na powierzchni… Oddychacie powietrzem, widzicie slonce, chmury… i lad w oddali… To nic, ze jeszcze nie wiecie jak plywac… bo wiecie, ze teraz mozecie sie nauczyc wszystkiego….
I widzicie, ze przez ten caly czas, gdy blakaliscie sie po szachownicy tu na gorze byl piekny, cudowny swiat… o ktorym nic nie wiedzieliscie… Pelen blasku… slonca…. gdzie juz nie groza zadne pola i wybory…. Bo to jaki kierunek wybierzecie, to juz jedynie wylacznie wasza sprawa. Bo nie istnieje szachownica… juz nie istnieje…
W koncu zdajecie sobie sprawe, ze odzwyczailiscie sie od oddychania, od wyborow, od wolnosci. Bo tam na dole kazdy wybor byl tak naprawde tylko koniecznoscia, a nie wyborem. Bo jesli cos musi byc wybrane, to przestaje byc wyborem, a staje sie koniecznoscia….
Ale teraz nauczyliscie sie od nowa oddychac, czuc i obserwowac… Widzicie
wszystko takie jakim jest… Piekne… Jasne i Przejrzyste…. Bo to woda, teraz to wiecie, nie pozwalala patrzec na to co sie dzieje… Woda niewiary, braku zaufania, obaw i leku… Woda bedaca przeszkoda w odbiorze… jak zamazane lustro… Ale teraz juz nie ma luster, nie ma pol, nie ma wody….
Zostaly tylko oczy, w ktorych mozecie sie przejrzec…
i zobaczyc….
prawde…
o sobie…
swiecie…
o was…
.
.
.
Popełniaj błędy i naprawiaj je
Gdy dotkniesz dna, odbijaj się
Wykorzystaj czas. Drugiego już nie będziesz miał
Nie poddaj się. Bierz życie jakim jest
I pomyśl, że na drugie nie masz szans..itd
Jakoś mi się ta notka od razu z tą piosenką skojarzyła 🙂
A może to Ty im tekst pisałeś?
;))
pozdrawiam
Lekrura coraz bardzije mnie pochałnia. To co piszesz trafia prosto w moje wnętrze. Dziękuje za to, że JESTEŚ.
Dziękuję …. Potrafisz wlać nadzieję w moje serce. Ufam, że i Ty wierzysz w to co napisałeś. Będę to często czytać i uczyć się wiary w lepsze jutro, bo wiem, tej myśli nikt we mnie nie zabije, że nadejdzie lepsze jutro.
Do tej pory znalazłam tu 3 wypowiedzi, które mnie uderzyły swoją mądrością. Choć jest ich więcej, właśnie te 3 zapadły mi głęboko w sercu. Nigdy nie przerywaj prowadzenia tego blogu, pisz chociażby tylko dla mnie …..
Czyli zawsze jest nadzieja i trzeba w to wierzyć
uwielbiam to opowiadanie jest absolutnie genialne 🙂 nie mowilam ci jeszcze tego ale tak jest zreszta nie musze mowic zebys wiedzial co mysle prawda? i za to cie najbardziej szanuje 🙂