Naciśnij “Enter” aby skoczyć do treści

Dysonans…

Prawda z Falszem zamienily sie rolami. Moj swiat stanal na glowie i zaczalo od nowa sie krecic kolo losu… Zycie zlapane przez zgasnieciem zawiodlo swoja nieprzewidywalnoscia jeszcze raz.
Powinienem teraz cieszyc sie i byc bardzo szczesliwym… W koncu nie kazdy ma mozliwosc dostac jak ja jakby cale drugie zycie. A mi sie udalo. To nic ze to stalo sie dzieki mojemu bledowi. Ale dostalem drugie zycie – calkiem inne od poprzedniego, spokojniejsze, stonowane, z nowymi mozliwosciami, z nowym podejsciem do praktycznie wszytskiego… tylko ze zapomnialem juz do czego. Niby szczescie, napewno szczescie wiec skad dalej we mnie te uczucia jakie byly wczesniej. Nie, nie dokladnie takie same, ale bardzo podobne. Dol przemienil sie w jeszcze wiekszy dol. Pustka w potezniejsza i rozleglejsza pustke a samotnosc stala sie jeszcze bardziej dotkliwa. Obudziwszy sie jak z koszmaru nie potrafie niczego zmienic, niczego zaczac od nowa. Czuje tylko zgliszcza samego siebie. Umarl Piotr jakim bylem, ale nie narodzil sie jeszcze zaden nowy, inny. Zapomniane, niepotrzebne mi na nic zasady nagle znow beda mi potrzebne. W obcym i niespokojnym swiecie w jakim przyjdzie mi zyc nie potrafie znalezc dla siebie miejsca. Nie potrafie nawet go sobie teraz wyobrazic. Odszedlwszy tak daleko od swiata i ludzi czy bede w stanie powrocic do tego swiata i zrozumiec jego zasady niczym nieznajomosc tychze zabije mnie lub chocby wielokrotnie zrani? Nie wiem. Tak malo mysli jest we mnie. Trwanie, tym bylo moje zycie, wegetowanie od dnia do dnia i z miesiaca na miesiac po lata za latami… A teraz wszystko sie zmienilo. Jak nieworodek zostawiony na srodku ulicy posrod tlumu obcych mu osob, tak ja teraz czuje sie jeszcze bardziej zagubiony niz kiedykolwiek. Opadla przeszkoda i klatka w jakiej zylem i jaka oddzielalem sie od ludzi tlumaczac tym to ze wciaz uciekalem. Ale teraz dalej chce uciekac, nawet dalej niz kiedykolwiek. Tylko dlaczego?
Dlaczego w tym wszytskim co mysle, co czuje jest tak wiele absurdu, niezgodnosci, bezsensu… Powinienem byc szczesliwszy… a jestem… bardziej nieszczesliwy niz wczesniej.

5 komentarzy

  1. vivi
    vivi 24/09/2002

    nie bój sie… choc moze ci sie wydawac… ale ty nie jestes sam… na tej drodze która idziesz jest wielu.. tylko musisz ich zauwayc… nie bój sie zyc… to ze czegos „nie umiesz” to nic… zycie to ciagła nauka… :]

  2. Sad_me
    Sad_me 03/09/2002

    Teraz nie masz juz wymowek ze rzeka szczescia przy ktorej stoisz jest dla Ciebie niedostepna. Stoisz przy niej i czujesz powiew delikatnej bryzy na swojej twarzy. To Cie przeraza. Bo szybko sie przyzwyczajamy do stanu w ktorym przez dlugi czas sie znajdowalismy. Mam nadzieje ze dzieki swojej swiadomosci nie podzielisz losu rybki ktora po wyjeciu szklanej szybki, ograniczajacej jej wolnosc, przyzwyczajona do niej, nie wyplywala na szerokie wody. Mam nadzieje ze rozumiesz o co mi chodzi. Pozdrawiam i zycze odwagi. Najwazniejsze to byc soba 🙂

  3. love-me
    love-me 28/08/2002

    a czy nie lepiej żyć..
    i brać z życia..
    to co najlepsze..
    cieszyć się najmniejszym..
    szczególikiem tego świata ? ..
    żyj..
    a osiągniesz pełnie szczęścia..

  4. ryonen
    ryonen 22/08/2002

    ostatnio ktoś mi powiedział, że zdolność do szczęścia to cecha w pewnym sensie wrodzona… hm, i sama nie wiem co o tym myśleć..
    bo raczej mi się to nie podoba

  5. samotna
    samotna 19/08/2002

    po prostu badz:)
    z czasem nauczysz sie wszystkiego

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.