Naciśnij “Enter” aby skoczyć do treści

Historie prawdziwe…

Jak już pisałem wiele razy, nie opowiadam tu o moim życiu, o konkretach… ale przed chwilą w rozmowie z Kimś wspominałem coś. I postanowiłem jednak napisać to i tutaj. Miałem tu wkleić prawie siedem kilobajtów tekstu – listu publicznego – jaki napisałem wczoraj – ale niestety padła mi dyskietka.
Wracając…

Kiedys bardzo dawno temu wujek poprosił mnie o to, bym zrobił zdjęcia podczas bierzmowania jego syna a mojego kuzyna. Dal mi kilka złotych na rolkę filmu. Okazało się, że to nie wystarczyło. Do tego ja zaspałem i w końcu nie pojawiłem się na tej uroczystości. Później gdy Go spotkałem nie powiedziałem nic – nie wspominalem o tym ani nic nie zrobiłem, żeby jakoś mu to wynagrodzić lub choćby przeprosić. W koncu kiedys wujek już dużo później powiedział mi, że jak coś to to bylo dla mnie z okazji mojego bierzmowania i żeby tak już zostało. Miałem wtedy jakieś 13 czy 14 lat. Zrobiłem zresztą wcześniej coś podobnego, tym razem jednak poszkodowanym był mój brat. Pożyczył od kogoś kasetę, ja ją słuchałem i wciągnęło mi taśmę. Wyciąłem ten całkowicie zniszczony kawałek i skleiłem nieudolnie taśma samoprzylepną. Brat nigdy się pewnie nie dowiedział, ani nie skojarzył, co się stało i dlaczego jego kolega pewnie miał do końca o nim złe mniemanie. Wtedy miałem jakieś siedem lat.

Ale dlaczego to piszę?

Teraz, gdy pożyczyłem od kolegi płytkę i dość długo ją używałem, na tyle długo i stale, że była porysowana, choć całkowicie sprawna, to kupiłem nową płytke, taką samą jak jego, przegrałem cała na tą nową, powiedziałem mu o tym i przeprosiłem za kłopot. Teraz mam tyle lat, co mam.

Ale co z tego wynika?

Być może nic… ale to był tylko przykład pisany Komuś w Sieci. Rozmawiałem z jedna z tych Kobiet, która mnie dawno temu zraniła i jedynej, której wybaczyłem, właśnie o tym, że kobiety które spotykałem w swoim życiu zawsze mnie raniły, jak i Ona, bez jednego słowa o tym dlaczego to robiły, otaczając to milczeniem i zapomnieniem jak ja tamten wypadek z fotografowaniem i pieniedzmi mi powierzonymi. Tylko, że ja wtedy byłem mały i nieodpowiedzialny. Wy nie dość, że z założenia byłyście odpowiedzialne, to ponoć byłem dla Was jeśli już nie najważniejszy, to choćby ważny. A kogoś ważnego ponoć się tak nie traktuje. Ja osobiście lepiej traktuję porysowaną płytkę kolegi, ktorego znam z widzenia, niż Wy moje życie i uczucia, i Prawde.

A i ja nie jestem i nigdy nie byłem ani nie będę moim wujkiem, który powie, że nic się nie stało, niczym nie dowie się choćby cienia prawdy o tym dlaczego to się stało. Będę szukał prawdy i tak długo jej dociekał wszystkimi możliwymi sposobami, aż usłyszę te parę zdań, które pozwolą mi się w końcu pogodzić z banalną prawdą, że realne jest tysiące razy ważniejsze i poważniejsze niż wirtualne, że słowa mi pisane w jednej sekundzie nie znaczą nic i zostają wyrzucone oraz zapomniane, i że zawsze przegrywam z niewirtualnymi „lepszymi modelami”. To zreszta proste, że ktoś taki jak ja, wirtualny gość znikąd, któremu można pisać wzystko bez odpowiedzialności za swoje słowa, do tego gość z mnóstwem errat, pustych i pokreślonych stronic, na dodatek w parszywej oprawie nigdy nie przebije „lepszego modelu”.

Zreszta już na koniec, dla mnie samego porównywanie kawałka taśmy i kilku złotych z ważnościa życia i uczuć choćby tak nic nie wartego człowieka jak ja może i jest nieporozumieniem, ale może dzieki temu zastanowi to choćby jedną osobę, która tu wejdzie i dotrze przez te wszystkie słowa do tego miejsca.

4 komentarze

  1. Eve
    Eve 28/04/2003

    Zapomniałam jeszcze Cię zapytać skąd bierzesz siłę do tego, by poznać prawdę? Dlaczego nie potrafisz zapomnieć, pogodzić się z zaistniałą sytuacją? Zazdroszczę Ci tej wytrwałości, bardzo bym chciała, żebyś mnie tego nauczył. Bo ja nigdy nie poznałam prawdy, prawdy o tym, dlaczego ktoś wykorzystał moją naiwność. Osoba, która ze mnie zadrwiła nie chciała nic tłumaczyć, zbyła mnie słowami „eh Eve, szkoda gadać”. Nie wiem dlaczego, ale ja nie znalazłam w sobie tyle siły co Ty, by drążyć ten temat i w końcu dowiedzieć się wszystkiego. Odpowiedz dobrze zrobiłam? Lepiej żyć w nieświadomości, czy lepiej tak jak Ty dążyć do uzyskania prawdy, czasem aż nad to bolesnej?

  2. Eve
    Eve 28/04/2003

    Tak, ja właśnie w tej chwili dotarłam do tego miejsca. Czytam Twój blog od tygodnia i nie żałuję ani minuty poświęconej na czytanie go. Wiem spytasz co Ci to daje? po co to wszystko czytasz? znajdujesz tu tylko ból, cierpienie człowieka, którego życie bardzo surowo potraktowało. Ale ja odpowiem Ci, że nie jesteś samotny w swoim cierpieniu, nie jesteś jedyną osobą, którą źle potraktowano, z której uczuć zadrwiono, która całkowicie zaufała, i która została brutalnie pozbawiona marzeń. Gdybyś poznał i moją historię wiedziałbyś jak wiele daje mi czytanie tego co piszesz. Nie przestawaj nigdy, jest to dla mnie zbyt ważne.

  3. eleeri
    eleeri 29/11/2002

    nie tylko zastanowi..

  4. niewidzialna-ja.blog.pl
    niewidzialna-ja.blog.pl 25/11/2002

    Siema:)popieram to co piszesz bo uwazam ze pisanie na blogusiu tego co sie dzialo jest bez sensu np.dzisiaj poszlam do sklepu i kupilam bleeeee az nie moge tego pisac heeh nio ale sa tacy ludzie cio tak pisze, ale ja tez do nich nie naleze:)pozdroffka 3maj sie cieplutko papppatki

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.