Prawie wtopione studia, komornik na glowie, permanentny brak kasy, benzyny ciepla, energii zyciowej i wszystkiego, narastające to „cos” co meczy od lat, do tego poczucie bycia nikim wraz z poczucie bycia tylko pasozytem w rodzinie, odrzuconym, pozbawionym przez wiekszosc spotkanych kobiet sensu wszystkiego i wiary w cokolwiek, z bolacym sercem i bolacym cialem czlowiekiem bez perspektyw na zycie a nawet na smierc.
Tyle u mnie.
Nie wazne… wszystko to nie jest wazne….
I kimkolwiek jestes nie pisz, ze Ci przykro, ze cokolwiek, bo smiecie wyrzuca sie do kosza… jak mnie i moje slowa a takze slowa kiedys napisane mi.
I zadne Twoje slowo juz nic nie zmieni, wiec ich nie pisz…nawet jesli ja popelniam bledy i czasem przypominam sobie jaki bylem kiedys.
Przeczytasz, pomyslisz moment…
I tak niczego nie zmienisz…
Ani ja…
Wiec po co to wszystko??
Moze dlatego, ze lepiej pisac po blogu niz palcem po scianie.
moze tylko po to zebys wiedzial ze ktos tam mysli o Tobie…chociaz w sumie moze to nie wiele…
Pewnie masz racje.
ja sie do ciebie usmiechne 🙂 najbardziej optymisycznie jak potrafie, jak nie slowa to mzoe to chociaz troszke…:):)
…