Moj swiat i tak jest jedynie czarno-bialy przetykany wskros szarosciami…
…wiec jak mam pisac o kolorach?
Moglbym opisac kilkanascie odcieni szarosci, ale na dluzsza mete nawet to byloby dla mnie strasznie szare a dla Was nudne…
Moze cos sie zmieni – wtedy napisze o kolorach… o teczy…
Hm… Pomyslalm sobie, ze jednak pisanie o kolorach mogloby miec swoj sens i do konca nie nalezy sie tego wyrzekac. W sumie wcale nie musisz pisac o tym, jak je odczuwasz, ale np o tym, jak chcialbys je odczuwac. Dlaczego nie spojrzec na kolory od strony Twojej ciekawosci nieznanym? To mogloby wzbudzic w Tobie chec poznania ich (skoro teraz ich nie znasz i nie odczuwasz), co ostatecznie moze pobudzic Cie do dzialania, pchnac do poznania ich smaku, wiec… stanowic moze sposob wyjscia z szarosci, nie sadzisz?
Dlaczego Julio…? dlaczego mam nie pisac o tym, co we mnie tkwi…? Ty tego nie chcesz tego czytac…rozumiem…w koncu nie tylko Ty zabronilas mi mowic o tym co mnie meczy wciaz…juz nie chcesz wysluchiwac-wiem to.
Ale nie zabraniaj mi pisac na moim blogu tego co dla mnie wazne, bo to ostatnie miejsce gdzie moge o tym pisac…
Chyba ze chcesz bym sie udlawil wlasnymi nigdy niewypowiadanymi myslami.
Nasze zycie jest filmem dokumentalnym. Dokumenty sa czarno-biale.
Czlowieku, czy Ty kiedykolwiek sprawdzasz poczte? Wejdz wreszcie na tlen
…tecza…nie pisz o niej ..chyba ze to ta tecza po deszczu …tylko wtedy…