Obudzilem sie rankiem – z totalnym kacem w miescie Krakowie. Moim ukochanym miescie, choc teraz juz sam nie wiem, czy to nie kolejne zludzenie. Po wczoraj i dzis niestety troche to sie zmienilo.
Cala noc pilem – pilem na smutno w samym srodku imprezy, sam jak palec, zapomniany, siedzacy przed monitorem. Po co tu jestem? Sam juz nie wiem.
Wiem tylko, ze gdziekolwiek bede, bede sam, ze nigdzie nie zapomne przeszlosci. Ze nawet, choc nie tak daleko od domu w koncu, ale w innym miejscu przy innych osobach – nie zapomne. Ze to co jest we mnie mnie zzera w kazdej sekundzie. Zzera od srodka i zabiera wszystko, zaczynajac od radosci zycia po chec by w ogole sie obudzic.
Czy tak to sobie wyobrazalem. Sam nie wiem – chyba tak – w koncu mowilem ze tak wlasnie bedzie. Szczesciem w nieszczesciu jest ten cudzy komputer w cudzym mieszkaniu w choc nie obcym to dalekim mi miescie. I Siec.
„nim sa” – dzieki za podsumowanie mnie w kazdym razie.
Milo czuc sie dla kogos gownem. Ale trudno – widac sobie zasluzylem – na takie wlasnie traktowanie przez Ciebie.
dzieki za miłe slowa w mailu…tak fatycznie traktuje ludzi jak gowno, o ile nimi są
„Kraków jest dla mnie magiczny” – to Twoje słowa, więc może to nie miasto się zmieniło tylko … ludzie?
Tak wiem Moniczko:) Z osob znanych mi tylko Ty bylas i chcialas byc… Szkoda ze wtedy ja wlasnie przez 2 godziny szedlem piechota na mieszkanie:) A teraz wstalem z podlogi… bo zabraklo lozek… po 2 godzinach snu… excellent
Hmm no i ja od czasu do czasu też jestem he he he nieprawdaż mój wirtualny Przyjacielu 😛