Leżę tu taki zagmatwany
miedzy cieniem a słoneczną krainą
w tym dziwnym stanie pomiędzy
nielogicznością świata i światłością życia
Cały rozedrgany , wewnętrznie w strzępach
jak liście zdmuchiwane przez wiatr
Ale niczym nie zgniję i nie odejdę
pozostanę tutaj w tym królestwie
z korytarzami trzeba i tysiacem drzwi
Pędzac na rumaku mojającego czasu
spotykamy się… Ty-ktokolwiek i ja-człowiek