Naciśnij “Enter” aby skoczyć do treści

Łzy

W koncu umylem samochod. Powoli, bez pospiechu – wrecz leniwie szorowalem po kolei wszystkie boki, szyby, dach i kolpaki, skupiajac sie tylko i wylacznie na tym zajeciu. Wypelnial mnie jakis dziwny spokoj – spokoj czlowieka, ktory nigdzie sie nie spieszy, ktory w tym wlasnie momencie na nikogo i na nic nie czeka jak i – w druga strone – na ktorego nikt ani nic juz nie czeka, nikt nie znajdzie, nikt o to nie dba, nikogo to nie obchodzi co robi, co mysli, jak sie czuje. Spokojny wolnoscia bycia wyrzuconym przez wszystkich, ktorym ufal najbardzij. Skonczylem palic, po czym zapalilem papierosa i zaczalem rozmyslac. Juz byla noc a gdy juz spalilem, to usiadlem w samochodzie, wlaczylem radio i zaczalem sluchac. Rozlozylem troche bardziej fotel i powoli zaczalem sie zatapiac w muzyce.

Zamknalem oczy – leciala wlasnie piosenka, ktora kiedys dawno dawno temu wywolywala we mnie radosne mysli, poczucie jakiejs pozytywnej, szczesliwej energii w srodku. I na moment chcialem poczuc ja znowu przy tej piosence, ktorej tytulu nawet nie pamietam. Udalo mi sie. Na ulamek sekundy na nowo poczulem sie tak samo, jak wiele lat temu zawsze przy tej wlasnie piosence. Na ten wlasnie ulamek sekundy.

W kolejnych sekundach spod powiek zaczely plynac lzy.

Samoistnie, niewytlumaczalnie, po prostu zaczely plynac.
Powoli plynely po policzkach. Na tyle chyba male i tak wolno splywajace, ze nie docieraly nawet do polowy policzka. Czulem je, czulem jak splywaja, jedna, potem druga – w tak duzych odstepach czasu. Plynely a wraz z nimi gorzka prawda o swiecie, o ludziach, kobietach, moim zyciu, o wszystkim.

Plynely ale nie oczyszczaly. Nigdy nie oczyszczaja. Na pierwsza lze przypadala jedna niezapomniana zla historia, na druga juz dwie, trzecia dodawala do tamtych kolejne trzy i tak dalej. Wysychajac na policzku sprowadzaly w terazniejszosc wszystko z przeszlosci. Slowa, mysli, zdarzenia, obietnice, uczucia, smutek, zal. I bezsilnosc.

To juz sie wydarzylo, juz przeplynelo, juz sie dla wszystkich poza mna skonczylo.
Skonczylo a wpierw wydarzalo niszczac mnie i te energie jaka wywolywala tamta piosenka kiedys. Kazdy rodzaj pozytywnej energii.

Zniszczona na tyle, ze starcza tylko na ulamek sekundy a pozniej przychodzi dol kloaczny z myslami. Przychodzi zwatpienie a wraz z nim swiadomosc ciaglej niewiary w to, ze moje zycie ma jakikolwiek sens, ze jestem cokolwiek wart, ze moje uczucia, moje zycie i to w co wierzylem, co mowilem i co slyszalem, jest jeszcze warte wspomnienia u chocby jednej wiecej osoby poza mna.

A wiecie jakia jest pierwsza z dziesiatkow odpowiedzi na pytanie dlaczego plyna moje lzy?

Bo zadna z odpowiedzialnych za te lzy osob nie chce pamietac dlaczego one plyna.

4 komentarze

  1. kaja
    kaja 12/06/2003

    nawet nie wiesz jak bardzo sie mylisz ale moze tak jest lepiej bo strach by bylo inaczej …

  2. yaishe
    yaishe 11/06/2003

    to ja, płaczliwa dziś bardzo yaishe… twojne łzy, moje łzy… czasmi można mieć po prostu dość…

  3. Ariadna
    Ariadna 10/06/2003

    Wiesz to zastanawiajace…kiedy zasiadłam do czytania tego bloga…w pewnym momencie pomyslałam soebie ze nie powinnam… odsłaniasz tak wiele siebie…odkrywasz te strony swojej duszy które dla osób postronnych zakazanymi byc powinni.. Siedze jak zahipnotyzowana… skad u jednego faceta moze byc tyle wrazliwosci… skad tyle smutku… dlaczego ktos taki jak ty wszystkich tych smutnych emocji nie schowa gdzies głeboko w sobie i zyc nie zacznie w szczesciu i radosci… Zazdroszcze kobiecie która bedziesz kiedys tulił w swoich ramionach…zazdroszcze jej tych wszystkich słów które jeszcze wypowiedziane nie zostały, i zazdroszzce jej Ciebie… Cudowny klimat… wróce tu… wróce napewno… i głowa do góry chłopcze…zycie jest nazbyt krótkie by wnikac w szczegóły… nie czas rozpaczac nad wylanuym mlajkiem… zyj… kochaj…badz… dla siebie, dla niej… i dla nas… tych wszystkich maluczkich ludzi któzy szczescie mieli trafic i poczytac to cio masz do odkrycia… Z pozdrowieniami… Diabelska

  4. n./ nieśmiała 23
    n./ nieśmiała 23 09/06/2003

    ja pamiętam… mimo że łączy nas tylko jedna rozmowa… pamiętam cudownego wrażliwego faceta, takiego jakich się niewielu spotyka na ulicy… wiem jak boli samotność, za dobrze ją znam… i takie poczucie bezsilności i zupełnego braku zainteresowania z zewnątrz… wiesz Piotrek… pamiętaj że nawet gdyby wszyscy zapomnieli… ty masz dalej SIEBIE. I dla tego swojego wewnętrznego dzieciątka zawsze warto żyć… i dbać o nie… o to małe, kruche maleństwo

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.