Jak przed chwila powiedziala Iwona, ktora teraz po znalezieniu kanalu z tym typem muzyki siedzi naprzeciwko, klasyka dziala na wyobraznie.
Plyna wolno jak szemrzacy cicho strumyk dzwieki to wznoszac sie z wolna to wygaszajac. Jak cudownie jest cisza ogarnieta ramionami narastajacych wkolo westchnien muzyki. Delikatna jak dotyk cieplego wiatru na twarzy. Kolysajac z wolna mysli wprowadza ukojenie by nagle zerwac sie do biegu, szarpniecie, szybko zmieniajace sie dzwieki, akord za akordem w szalonym tancu obracajacych sie wkolo nut nagle padajac w umysle kroplami splywajacymi po szybie w tesknocie za slonecznymi promieniami. Skrzypce tkliwie zawodzac wzruszaja glegia raz smutku raz skrywanej nadziei. Zaniknela powoli by znow powrocic feeria dzwiekow burzacych i walczacych ze soba o prymat nad doznaniami sluchacza. Przegrana bitwa a obraz powoli zapelnia sie cieniami chwil jeszcze przed momentem toczacych boj. Wypelniony spokojem krajobraz przeszlosci widzianej z lotu ptaka. Eteryczny lot nad minionym czasem zatrzymanym teraz ponizej.