Mam serdecznie dosc…
myslenia o przeszlosci…
mieszania mnie do nie swoich spraw…
lazenia na jakis komisariat i mowienia
o moich prywatnych sprawach w dodatku w sprawie o ktorej nie mam zielonego pojecia…
osob, ktore wciaz tylko klamia i naciagaja mnie przez moja naiwnosc…
Waszego cholernego swiata, w ktorym nic nie jest tym czym sie wydaje i wszyscy tylko klamia, naciagaja sie i łżą w żywe oczy…
Sieci, za to ze wlazłem w nia i utknałem tu zmamiony wizją tego, ze ktokolwiek mówil mi prawde i ktokolwiek myslal ze to „nie tylko Siec”…
siebie samego, ktory sie wciaz pakuje w jakies chore relacje z ludzmi mimo, ze nie ma pojecia o zyciu i swiecie…
tego starczego znuzenia, ktore wyniszcza mnie od srodka kazdego dnia odbierajac chocby resztki radosci zycia…