Skonczyla sie moja epoka sieciowego zycia o ile kiedykolwiek sie zaczela.
Kiedys pisalem, ze wymieniono na mojej uczelni oprogramowanie w sali na sto kompow i juz nie moglem siedziec za friko, a jedynie odplatnie. Ale pozostaly wtedy 3 komputery na tzw kafejkach internetowych na uczelni. Sposob tam jeszcze dzialal.
Do wczoraj….
Wyminiono i sukcesywnie beda wymieniane i wstawiane od nowa te kompy, ktore byly zepsute na kafejkach wlacznie z tymi, ktore jeszcze dzialaly.
Wiec wilogodzinne rozmowy, siedzenie po kilkanascie godzin na dzien, bycie wciaz dostepnym i w zasiegu od wczoraj sie skonczylo. Tak po prostu.
A ja…
Ja musze na nowo odnalezc kolejny nalog tym razem w realu, ktory pozwoli mi zapomniec o sobie.
Jak na razie jest to przesiadywanie godzinami w barku u znajomej, lezenie plackiem calymi dniami na wyrku w domu i ogladanie ciagiem telewizji.
Zreszta ta epoka skonczyla sie juz troche wczesniej, skonczyla sie wtedy, gdy pierwszy raz zasiadlem do komputera i przez wiele godzin oprocz gapienia sie w ekran nie mialem do kogo sie odezwac ani nikt nie odezwal sie do mnie.
Tak jak teraz. Przyszedlem do kafejki w centrum, zalaczylem gadugadu z moim numerem, wlaczylem dostepny, i nie majac listy znajomych mi osob… czekalem.
Ja mam tak codziennie. Czekam i czekam…… a w okół cisza!
widze ze juz nic nie musze dodawac twoj fanklub sam o ciebie walczy …. nie przejmuj sie z czasem moze byc jeszcze gorzej popatrz na mnie …. i ucz sie na moich bledach …
pamietasz mnie? ja zawsze gdy jestes odzywam sie…i mysle o Tobie nawet gdy obok nicka jest smutne czerwone słoneczko…
a to ze sie odezwalam nic nie znaczylo?pamietaj ja tak szybko nie zapominam!
przepraszam
nie chcialam, zeby tak wyszlo
:*