Nie napisze – tak po prostu caly ten wpis bedzie o niczym. Chcialbym cos tak bardzo napisac bo jestem zdenerwowany, wkurzony, jestem zly na siebie, za to ze postepowalem tak a nie inaczej ale koniec z tym. A wpis… wpis i tak nie bedzie o czyms konkretnym, bo nie ma byc o niczym konkretnym. Ktos bardzo dobrze pokazal mi czym sie rozni swiat sieci od reala. Az za dobrze. Ale nie o tym mam pisac nie o tym chce pisac – ja po prostu chce pisac w nieladzie to co chce, chce sie wypisac chce jakos wlynac na samego siebie i zmienic sie. Nie chce byc juz soba, nie i juz, mam dosc. Nie bo nie. Mam dosc swojej naiwnosci, swojego ja, samego siebie, Mam po prostu doooosc. Nie potrafie, nie moge, nie ma mnie, nie istnieje. Bo istniejac tylko w sieci tak naprawde nie istnieje. Zabijam siebie i nic wiecej. Wierze w co chce, zludzenia ciagle zludzenia dopadaja mnie na kazdym kroku. Wieczne nic jakie plynie poprzez sekundnik zegarka i widziane moimi oczyma zaczyna sie od zawsze i bedzie trwalo do zawsze. I mam tego dosc. A z drugiej strony nic nie moge zrobic. I tego tez mam dosc… Zabrnalem w slepa ulice po ktorej jezdza rozpedzone ciezarowki waszych zyc. I wciaz mnie rozjezdzaja. Ktos powiedzial swiat jest niczym, swiat nie istnieje. Swiat… nie nie ten realny ale swiat Sieci, „moj” swiat. Ale slowa sa tylko slowami. Ten ktos na dodatek udownodnil mi to. Ale i tak nie wiem co pisac. chce pisac chaotycznie bo tak mi sie podoba bo chce sie zbuntowac przeciwko swermu zastanemu blogowi… Nic wiecej… Mam dosc tego bloga i tego ze wpadlem w stereotyp. Nigdy nie chcialem wpasc w stereotyp a jednak wpadlem, az za bardzo. W szufladke z wlasnym blogiem. Ehhh za duzo juz nagryzmolilem tego. Komp mi niby chodzi, ale myszka nie dziala, IRC chodzi, komunikator wymiekl, bo bez myszki nie da sie obsluzyc. Jestem sam gapiac sie w monitor i majac dosc wszystkiego. To ponoc jest nalog. Zwyczajny nalog. Gdy odciecie od rozmow powoduje objawy odstawienia, to juz napewno jest nalog. Dobra koncze ten wpis, bo zaczyna mi sie wymykac spod kontroli….