Jak trudno opuścić myśli o przeszłości. Myśli wspierane terażniejszością, wspierane słowami i działaniami…
I jak trudno wyrzec sie tej przeszłości…
I zapomnieć…
Zapomnieć o niewybranej nigdy ścieżce przyszłości, o rzeczach niemożliwych, które stały się już jedynie wspomnieniami…
Opuścić myśli, zakopać wspomnienia, porzucić marzenia…
Jak trudno… iść ze świadomością niespełnienia niespełnialnych życzeń.
I być… tuż za horyzontem… na zawsze za horyzontem…
Podążę własną ścieżką…
I choć decyzja ta wisi na włosku przeznaczenia, to są niestety trudne decyzje, których podjęcie jest nieuniknione.
…a zycie to rozne ziarenka piasku…”- to slowa bliskie memu sercu… i co dalej?..ciagle zadaje sobie to pytanie…
bycie za horyzontem nie jest zle pod warunkiem oczywiscie ze ci to odpowiada i ze ta druga ososba dla ktorej jeszcze wciaz tam jestes chce zebys tam byl i potzrebuje tego, ale czasami wolelibysmy zeby zamiast za horyzontem byc na wyciagniecie reki tak jest latwiej bo szybciej mozna dosiegnac…
………….nie zakopuj wspomnien…..nie porzucaj marzen……to cudowne je miec……pamietaj o tym……
prosze……..
hmmmmmm,niestety czasem niezalezy ona od nas.
Tak to juz jest ze czasem cos dzieje sie poza nami albo w nas i nie jest to zalezne od tego czy tego chcemy czy nie.
Ale dosc smutku – mysle ze trzeba sie cieszyc tym co sie ma.
Przyszlosc jest zawsze. Nie zawsze jest jasna, ale jest zawsze, takie jest juz zycie. A to jaka przyszlosc nas czeka zalezy tylki i wylacznie od nas…
to trudne, ale najtrudniejsze jest to gdy ma sie swiadomsc ze nie ma sie przyszlosci
to trudne, ale najtrudniejsze jest to gdy ma sie swiadosc ze nie ma sie przyszlosci
Droga Zonciu tak jak mowisz, czesto ciezko jest zapomniec o przeszlosci. Przeszlosci nie da sie zapomniec… nigdy.
Mowisz rowniez, ze nie dasz pewnej osobie nigdy odejsc… ale czy walczysz o to? Czy kiedys bedziesz mogla powiedziec sobie „zrobilam co moglam”? Czasem, zeby ktos odszedl, lub nie, potrzebne sa zmiany i decyzje, a czy ty jestes gotowa na takowe decyzje lub zmiany…
Zycze Ci z calego serca abys podjela decyzje dobra… decyzje, po ktorej bedziesz szczesliwa…
Ja rowniez mam taka osobe, o ktora walcze caly czas, walcze zawziecie i niemalze do utraty tchu… ale moja moc, ktorej wypalam ogromy w tej walce staje sie coraz mniejsza… boje sie, ze na czas nie znajde sojusznika, ktory stanie u mego boku i bedzie walczyl razem ze mna o to czego pragne… boje sie, ze zostane sam na tym polu bitwy, a osoba, o ktora walcze bedzie (ze strachu przed zmianami) tylko sie biernie z boku tej walce przygladac. Ten scenariusz jest najczerniejszym z mozliwych, ale jesli nawet przegram, to i tak bede zwyciezca, bo walczylem… walczylem do utraty ostatnich sil…
A sil zaczyna mi brakowac coraz bardziej i coraz szybciej czuje jak uchodza z mojego ciala… czy znajde na czas sojusznika… czy zosane… sam.
Tak czy inaczej zwycieze…
…gdy czytam to wszystko, to zapadam w podziw i rozmyslam na temat…no wlasnie…sama nie wiem. Od niedawna nauczylam sie myslec jak inni i dostrzegac tego czego inni nie widza, ale jeszcze nie do konca mi to wychodzi pozytywnie.
Bardzo trudno jest pozostawic przeszlosc i uwazam, ze tak do konca jej nie mozna zapomniec, a zwlaszcza gdy jest ona bolesna i jest bardzo ciemna…
Jednak horyzont jest tak daleko, a zarazem tak blisko… Niektorzy chyba maja pare horyzontow, a ja wlasnie je odkrywam… Jednak ktos nigdy nie odejdzie za horyzont!!!bo na to nie pozwole…Pozdrawiam serdecznie…
Po tym wpisie zaczynam sie zastanawiac, czy ty boisz sie tego, ze ta druga osoba moze nie chciec, czy nie jestes pewien tak do konca, ze ty chcesz? Jesli nie jestes pewien checi tej drugiej osoby to po prostu zapytaj i albo sie upewnisz w swoim przekonaniu, albo uslyszysz odpowiedz przeciwna temu co myslisz, a jesli tak to bedziesz szczesliwy. W najgorszym przypadku mozesz nie dostac odpowiedzi, a wtedy moge ci powiedziec, ze nie warto, bo jesli juz dojdzie do takiego pytania, to brak odpowiedzi bedzie strachem, a nie warto walczyc o kogos zyjacego w strachu, bo on nie bedzie walczyl o Ciebie… nigdy, bo bedzie sie bal. Jesli odpowiedz uslyszysz to albo odejdz, albo… walcz. Koniec i czesc piesni… Teraz twoj ruch, ale nie tu i nie ze mna, tylko… juz Ty wiesz z kim i gdzie… Pytaj a bedziesz pewien…
A jesli nie mam pewnosci i boje sie walczyc, bo walczac moglbym zniszczyc cos na co ta druga osoba czekala bardzo dlugo… I pytanie: czy jesli juz kogos uznam za kogos wazniejszego niz moje wlasne zycie? Czy ustepujac w cien, wstepujac na inna sciezke, wybierajac inny los… odrebny los, bedzie to trafny ruch…
A moze po prostu juz tak jest, ze chodzac jakby po ruchomych piaskach boje sie za bardzo wykonywac jakikolwiek ruch, by nie spowodowac takich perturbacji, ktorych skutki moglyby pograzyc i mnie i osobe, na ktorej mi zalezy.
A co jesli wiesz, ze Ty jestes czescia marzen tej drugiej osoby? Jesli nie, to nie ma sensu walczyc o tego kogos, bo jst on w tym momencie calkowicie dla Ciebie bezwartosciowy. Wartosc dla Ciebie powinna miec tylko osoba, w ktorej marzeniach Ty zajmujesz choc malenka czesc. Nie warto jest walczyc o kogos, jesli jest sie pewnym, ze jest sie przez te osobe niechcianym. Jesli natomiast wiesz, ze ta osoba rowniez pragnie Ciebie… walcz… walcz do konca…
A jesli poddajac sie pozwalasz realizowac marzenia…
Nie! nie swoje marzenia ale marzenia jakie maja ludzie, na ktorych Ci zalezy.
Pozwalasz realizowac cudze sny o przyszlosci, cudze marzenia z przeszlosci i innych marzenia o przyszlosci.
Jesli chodzi o to, o co ci chodzi, to sa na swiecie dwa typy ludzi. Tacy co sie poddaja i tacy co walcza do konca… konca najpewniej samych siebie. Ja naleze do tych drugich i o to czego pragne bede walczyl do konca i nie oddam tego, bo wiem, ze jesli zwycieze to bede najszczesliwszym czlowiekiem na swiecie. Jesli zas przegram – a takiej mysli nawet do siebie nie dopuszczam – to bede wiedzial, ze poleglem w honorowej walce i zrobilem co moglem. Nie poddam sie nigdy, do ostatnich moich dni bede walczyl. Drugi typ zauwazajac – jak im sie zdaje – bariere nie do przejscia poddaje sie i sklada bron. Pierwszemu typowi ludzi powiem: walczcie a zwyciezycie, nawet jesli przegracie to i tak bedziecie zwyciezcami… bo walczyliscie. Drugiemu typowi powiem: jesli sie nie zmienicie… zginiecie… zginiecie samotnie…
Do ktorego typu ludzi ty sie zaliczasz… do tych co zwycieza, czy do tych co… juz nie istnieja… nie istnieja, bo sie poddali.
Pamietaj jesli bedziesz walczyl zawsze znajdziesz jakiegos sojusznka, jesli sie juz na starcie poddasz zawsze bedziesz sam.