Naciśnij “Enter” aby skoczyć do treści

Nieprawda Piotr

Obudziłem się tego pierwszego ranka
cały zatrwożony wyśnionym złym snem
śnie o niespodziewanym końcu marzeń
koszmar, że Ciebie nie ma przy mnie
że odeszłas i już nigdy nie wrocisz
wciąż jesteś tam choć odeszłaś stąd
że już nie poczuję Twojej obecności
i coś skradło Twój uśmiech dla mnie
że ja nigdy nie uslyszę Twoich słów
sen tak realny że aż przeszedł mnie
zimny dreszcz i zabrakło mi oddechu
nagle zabrakło życia i chęci by żyć
energii by nie tylko trwać bez celu
by żyć szczesliwszym z każdym dniem
tak, by starac sie pokonywać siebie
odkrywać tą radość w każdym oddechu
obudziłem się i nie było już Ciebie
ani naszych umagicznionych słow ust
zapłakalem bo wizja była tak realna
że już nie przytulisz mnie bedac tu
jednocześnie tam i ciągle przy mnie
wyobraziłem sobie, że sen to prawda
juz bez noskow eskimoskow cmokusiow
bez przytulenia Twojego w ten dzień
bez uczucia, że jesteś tu przy mnie
oczu daleko ale tez i pod powiekami
ogrzewajacych serduszko z tak daleka
i jednoczesnie z tak bardzo bliska
uczucia ze mam po co wstac tego dnia
wyobrazilem sobie swiat jak ten sen
i poczulem czern wypelniajaca mysli
nicosc stapajaca bez zadnych granic
po zabranych ucielesnionych myslach
i nagle dostrzegłem kolejny akt snu
tu Ty przystanelas przy moim stosie
naszych myśli, marzeń, celów i snów
tu wspólny wyjazd, tu pierwszy gest
pocałunek pierwsze nasze spojrzenie
tu sie obejmujemy, tu ogladamy film
tu myslimy o miejscu gdzie pojedziemy
gdzie nie bylismy i chcemy byc razem
Nasz usmiech do siebie przytulonych
za nim wielogodzinne rozmowy o Nas
tu obejmujemy sie slowami tak czule
a tu juz te slowa zamienione w czyn
w dni na przekor losowi i nam samym
caly stos z wszystkim co budowalismy
co odnalezlismy w sobie i wokol Nas
zobaczylem Ciebie znow tu obok mnie
stalas zamyslona z zasmucona twarza
nagle w Twoich dloniach pojawila sie
tak niespodzieanie paczuszka zapalek
zamknelas oczy nie chcialas widziec
odrzuciwszy tym jednym gestem mnie
oraz tą zapalona zapałke na ten stos
i poczułem swąd całopalonych marzeń
kwilily i prosily o jeden dzien życia
jeden dzień więcej, jeden sen więcej
jedno przytulenie, jeden pocałunek
jedno zdanie o poranku i jeden dzwonek
jedna najważniejsza Twoja myśl więcej
prosiły o jedną szansę więcej na zycie
aż umilkły i milcząc czekały na los
zlany zimnym potem odtwarzałem ten sen
tak dziwny, niemożliwy i nieadekwatny
i tak straszliwie zabrał chęci by być
by nie być jedynie punktem bez treści
takim umilkłym ociemniałym i głuchym
sparaliżowanym obrotem losu punkcikiem
bez sensu dalej tkwiącym na środku
jakiejś z wyrzuconych za okno kartek
punkcikiem nie czekającym już na nic
ale przecież to tylko sen, prawda?
tylko sen? sen? prawda? tak? tylko to?
jakis koszmar o ktorym zapomnę? tak?
i mnie przytulisz gdy Ci o nim opowiem?
i zasmiejesz sie? jak wtedy? usmiechniesz?
jak wczoraj? prawda? jak jutro? i dzis?
zaśmiejesz się i zdziwisz jak mogłem
wyśnić tak glupi sen? i przytulisz?
takiego rozdygotanego ze szczęscia mnie?
ze szczęscia że to tylko sen? prawda?

2 komentarze

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.