Łażę po ulicach, laże po blogach, laże po swoim życiu…
Ot dreptam sobie i trwam w uporze…
Myślę za dużo, palę za dużo,
mówię tak dużo a tak właściwie nic…
O co chodzi….?
Gdzie zgubilem coś, czego starałem sie nigdy nie znaleźć? No gdzie?
W przeszłości, w teraźniejszości, w umyśle, w sobie, w innych…
Gdzie jestem, gdzie mnie zakopano…
Kto potrafi wskazać miejsce, gdzie pochowano moje ja…
I dac saperke…
Moze sam odkopie siebie lub jesli nie,
to przynajmniej dobije resztki.
gdy znajdziesz miesjce w ktorym zgubiles siebie
znajdziesz miejsce, w ktorym istniejesz naparwde
odnajdziesz sie
ale zamknij oczy, bo i tak wszyscy jestesmy slepi
otworz oczy duszy…
wyciagnij rece…
wszystko jak zawsze spowite jest mgla
ona cie poprowadzi..swiat cie opopowadzi..oczy duszy
tylko naucz sie patrzec..
cd. może znajdziesz siebie?
szukaj tej rzeczy, której nie chciałeś znaleźć… może Cię to uspokoi, może znajdziesz jeszcze coś,
coś wartościowego?… pozdrowienia
kometarze sa zbyteczne jak mysle oddales wszystko to co ja sama terez czuje ale wiem ze mam sile cie odnalezc chcesz? …
Czasem jestem tak wsciekla na siebie,ze nie potrafie…hm…a moze potrafie tylko nie umiem tego w sobie odnalezc…moze wlasnie zgubilam cos czego nigdy nie chcialam znalezc…w przeszlosci??…tak mysle,choc tak do konca nie jestem przekonana bo terazniejszosc…zabiera mi wiecej…a to co bylo juz mi nie zagraza…