Naciśnij “Enter” aby skoczyć do treści

Opowiesc zgola nie wigilijna.

Moj real jest zazwyczaj szary, bardzo szary i nudny, ale czasami to co sie dziej, kogo spotykam zastanawia mnie… Jak i czlowiek ktorego spotkalem. Ale moze od poczatku.

Ktoregos dnia wakacji, to byla chyba niedziela znudzony soba i wlasnym zyciem wybralem sie ot przed siebie, wsiadlem do samochodu, pojechalem ot zeby poplatac sie po miescie. Idac tak bez celu spotkalem znajomego, chwile rozmawialismy na przystanku. W pewnym momencie przerwal nam rozmowe pijaczek, wygladajacy zle, cuchnacy alkoholem czlowiek. Cos chcial, cos mowil, staral sie nawiazac kontakt, nie wiem w jakim celu.
Nie wiem jak sie stalo ale pietnascie minut pozniej siedzialem palac marne fajki tego goscia i rozmawialismy o zyciu.
O jego zyciu.
Kim wiec byl?
Niegdys mistrzem Polski w boksie w wadze muszej, za innych czasow, w innej rzeczywistosci.
Zapytasz, co sie stalo, ze z tego czlowieka stal sie wlasnie ten pijany osobnik belkoczacy o dumie sportowca wypelniajacej go i nie przemijajacej?
Zostal zdradzony… tak po prostu zdradzony… Nie przez przyjaciol, nie przez zwiazki, nie przez trenera…
Zostal pokonany przez zdrade wlasnej ukochanej osoby. Mowiac po prostu, u szczytu slawy zdradzila go zona. Zalowala, czula sie winna, przepraszala…
Ale duma sportowca przemogla wszystko.
Odszedl, zostawiajac dzieci, zostawiajac Ja. Stac bylo Go na drugie mieszkanie. Utrzymywal i utrzymuje z nimi kontakt. Zaczal pic, uzalac sie nad soba, przeminela sila, moc by walczyc na ringu, by zyc i cieszyc sie sukcesami, ktore juz nie potrafil dzielic z nikim. Separacja, rozwod.
Rozmawialismy dlugo. Pytalem dlaczego nie wybaczyl, nie stlamsil tego w sobie, dla rodziny dla Niej, kochal Ja tak bardzo i tak bardzo byl przez Nia kochany. Wiec dlaczego?
Duma sportowca – odpowiadal bijac sie piescia w piers… Nie pozwolila zapomniec, nie pozwolila dalej zyc jak niegdys.
W ktoryms momencie stwierdzilem, a On nie zrozumial od razu, ze choc nie pokonal go nikt na ringu to pokonala go kobieta. Nie zrozumial ironii w tym stwierdzeniu, tak prostej ironii i sarkazmu.
Niepokonanego Mistrza Polski pokonala niewiasta, nie na ringu, ale w zyciu…
Jaka jest puenta tej opowiesci?
Ja nie wiem.
Opowiedzialem ja tego samego dnia znajomej.
Wiecie co powiedziala?
Brzmialo to mniej wiecej:”No tak, uciekl, zostawiajac ja z dziecmi, najlatwiej bylo odejsc. Biedna zona, mezczyzni zawsze tacy sa….”

4 komentarze

  1. Anonim
    Anonim 20/03/2002

    Żona w tym wszystkim jest mało ważna…zostawił dzieci, a przecież one go nie zdradziły.

  2. magge
    magge 18/03/2002

    a ja pomyslalam to samo co twoja znajoma…
    i to nie zona go pokonala..
    i on jej nie kochal… nie potrafil wybaczac…
    wazniejsza byla duma niz milosc..
    sam wybral…

  3. kaja
    kaja 18/03/2002

    moze i stchuzyl nie mnie to oceniac ale zrobilabym tak samo jak on …

  4. Hopkins_girl
    Hopkins_girl 16/03/2002

    Znajoma nie zrozumiała…
    Szkoda…

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.