Po lekturze mojego własnego bloga i zaglądnięciu do Wayback Machine dopadły mnie przemyślenia i wspomnienia.
Na swój sposób jest mi smutno. Jest mi dobrze w tym miejscu życia w jakim się znalazłem. Bez żadnego ale, choć wiele zmian powinno nastąpić.
Smutno mi z powodu, który nie potrafię nazwać. Może po prostu odczuwanie przemijania już tak się wyraża.
I nie chciałbym cofnąć czasu, najwyżej skrócić ten czas jaki musiałem przeżyć by być tu, w tej teraźniejszości i w tym życiu.
I to nie tak, że chciałbym wymazać siebie, czy innych takimi, jakimi byliśmy kiedyś, co czuliśmy, w co wierzyliśmy i co mówiliśmy. Ja już z tym czasem się pogodziłem i zatrzymałem dawno temu. Kilka spraw mi w tym pomogło. Dobrych i złych.
Chciałbym jednak a nie mogę, przeprosić wszystkich za negatywne emocje, jakich byłem źródłem. Byłem wtedy tak uczuciowy i tak emocjonalnie żywiołowy, że parzyłem osoby mi wtedy bliskie. Nie wszystkie, nie zawsze i nigdy z premedytacją.
Nieraz decyzje jakie podejmowałem, lub ich zaniechanie raniło, o czym nie dowiem się nigdy, albo dowiadywałem się po długim czasie.
Może smutne jest to, że podsumowując ten czas, szalka wagi wygina się za bardzo w ostatecznym rozrachunku w negatywne rejony.
A może to ta noc jest dziwna. Jestem daleko i od domu i od mojej Ani. Sam na sam z myślami i od kilku godzin powinienem spać, bo raniutko wstaję i czeka mnie prawie cały dzień w samochodzie.
Pozdrawiam a wszystkich, którym wyrządziłem krzywdę i wywołałem łzy po czasie przepraszam.
znów tu wracam, jak przestępca na miejsce zbrodni…
zupełnie przez przypadek (tylko, że nic się nie dzieje przez przypadek) trafiłam na brązowy notes, pełen bliskich zapisów i ….
nie powinnam już nic pisać, nic mącić
gardło mam ścisnięte, oczy pełne łez i wielki ból w sercu
myślę, że już dawno mi wybaczyłeś, ja wciąż nie mogę, nie potrafię, a może po prostu nie chce