Tak naprawde jak zwykle nie wiem, co tak naprawde chcialbym napisac lub przekazac. Ale nie pisze to tym razem tylko dlatego, by blog sie sam nie skasowal. Zreszta teraz po zmianach nawet nie wiem, czy w ogole blogi sa automatycznie kasowane. Tak wiele sie zmienilo odkad pierwszy raz usiadlem przed komputerem i wszedlem na swojego bloga. Inne mysli, inna sytuacja, inny kontekst. Nie wiem dlaczego, ale dopadla mnie dzis mysl, ze w obliczu samotnosci, jak i smierci czlowiek zawsze pozostaje sam. I nie wazne, czy mowimy o samotnosci w tlumie, czy o samotnosci pustelnika uciekajacego od ludzi i tego swiata. Bo samotnosc istnieje zawsze, przesiaka chwile nie wypelnione slowami, nie wypelnione myslami i nie wypelnione tym, co moznaby nazwac czynem. Samotnosc dla mnie to mysl o mysli. Myslenie o tym, ze pozostalo sie zupelnie samotnie chocby na chwile z samym soba wraz z mysla o tym wlasnie, ze tak wlasnie jest. Gdy mysli narastaja, nasilaja sie i nie przynosza ukojenia, lecz rozdrapuja te wewnetrzna cisze i spokoj, to samotnosc jest jedna dodatkowa mysla, ale tak jak kontekst zmieniajaca oblicze tego wszystkiego, co sie dzieje. Samotnosc jest tez bolem niezrozumiena i nie wysluchania, bo byc samotnym, to bys sam ze soba otoczonym murem niezrozumienia i murem niewysluchania. Czasami ocaliwszy kilka mysli mozna przy nich usiasc jak przy cieplym kominku, lecz sa i mysli, ktore odgradzaja od mozliwosci zrozumienia chocby samego siebie. Pojawiaja sie jacys inni, obcy, obdarzeni tylko wyznacznikiem niezrozumienia zagradzajacym mozliwosc ewoluowania gdziekolwiek dalej niz w krance wlasnego umyslu. Samotnoc, ten temat przewodni tej notki, tak wiele o niej sie mowi, tak wiele mysli i uczuc jest z nia zwiazanych i nie ma nikogo z ludzi pod tym Sloncem, ktory by jej nie doswiadczyl w wiekszym lub mniejszym zakresie. I kazdy nosi w sobie swoja wlasna samotnosc, uksztaltowana i choc niematerialna to wazniejsza od innych elementow jestestwa czlowieka…
5 komentarzy
Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi
Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.
Ano tak Meg, lata minely, nie wiem ile. Jedno spotkanie w deszczowym zimnym bodajze poznojesiennym Krakowie. Ja tez je pamietam. Nie pamietam knajpy, ale chyba byl;ismy z Twoja kolezanka i jakims znajomym, a moze mi sie to wydawalo. A pozniej pojechaliscie a ja odwrocilem sie na piecie i ruszylem w zapadajacy mrok tego wiecznego miasta, nie, nie Rzymu, ale wiecznie zywqego i nie spiacego miasta. Moze wtedy mialem juz nigdy nie wrocic do domu, lub teraz… moze jeszcze… domow. Ale wrocilem i odnalazlem cos, co poszukiwalem. Lecz czasem trzeba zaryzykowac wszystko, by wygrac cos wiecej. Czasami to jest najcenniejszy dar – ŻYCIE. Pozdrowienia spod Rzeszowa, jak zawsze a skad, moze Ty jeszcze pamietasz i moze ja tez jeszcze pamietam;) Pozdrawiam i znikam dalej dumac nad losami ludzkich losow i samego siebie i jeszcze Kogos, ale o tym to juz inna Opowieść. Moze innym razem:) Ale uśmiecham sie na myśl o Mojej Opowieści, Kobiecie, życiu i spełnieniu i jednocześnie oczy wilgotnieją na myśl o Niej i na myśl o Opatrzności, o modlitwach za mnie, o sercach gorejących, o ludziach, świecie, ziemi, rodzicach, braciach mniejszych i o wszystkim, co moj maly umysl moze pomieścić, pomieścić w tym momencie. A o resztę dba moja Komóreczka;) Zartuje, jeden neuron to za mało w końcu, by cokolwiek zdziałać. Ale miliardy… może kiedyś. Na razie mój telefon czeka na kolejne Przypomnienie albo Zadanie, albo insza nauke. Ok, stop! Za oknem przejechało coś na sygnale.
Drogi Luq, pozdrowienia z dalekiego Londynu. Dokladnie rozumiem to o czym piszesz. W jakiejs ksiazce przeczytalam, ze ludzi mozna porownac do galazek drzewa..moga sie oplatac, byc blisko siebie, lecz zawsze sa osobnymi, samotnymi galazkami. Spodobalo mi sie. Pamietam do dzis, jak widac. A ja wlasnie siedze na PC, nie mogac zasnac..jest pelnia..a ja znowu cierpie na bezsennosc..a jutro do pracy..Badania nie wskazuja, ze ksiezyc ma dzialanie na ludzi, ale ja po sobie odczuwam, ze tak. NIe mam problemow ze snem. Zazwyczaj spie jak niemowle..ale w czasie pelni..roznie bywa. Eh Luk, ile czasu minelo, odkad sie ostatnio widzielismy w Kraq. Lata..Pozdrowienia
Dziekuje Eve za zyczenia. Przeczytalem je dopiero teraz, wiec nie bede Ci zyczyl nic na swieta, bo w koncu juz jest po swietach, ale raz jeszcze serdecznie dziekuje za zyczenia.
Czasami dziwnym jest fakt, ze z najmniej spodziewanego kierunku otrzymujemy szczere zyczenia i wyrazy pamieci, a z innych spodziewanych nie uslyszy sie ani slowa, tym bardziej dziekuje za to, ze wciaz pamietasz o moim blogu i jego skromnym wlascicielu.:)
Pozdrawiam serdecznie i mam nadzieje do kolejnego spotkania przy jakiejs notce, albo w komentarzu.
Trzymaj sie cieplutko i do napisania.:)
Wszystkiego dobrego z okazji zbliżających się Świąt Wielkanocnych. Niech Zmartwychwstały Chrystus prowadzi Cię każdego dnia.
ładna puenta