Witam ponownie, już po powrocie z wyjazdu. Podsumowałbym go słowami, że sporo spacerowałem głównie w upale plus parę dni w deszczu, trochę przemyśliwałem sobie i tak mi czas minął. Nawet się nie oglądnąłem a dwa tygodnie minęło.
Jak napisałem wyżej trochę myślałem o tym moim życiu i tym jak ono i w jakim kierunku płynie. Nawet miałem mocne postanowienie porządnego wzięcia się za siebie i własne kwalifikacje po powrocie. Jednak ze wzniosłych i optymistycznych myśli wróciłem do szarej rzeczywistości i do niestety mojego lenistwa tudzież braku realnych środków by coś zmieniać w tym moim zastanym życiu.
Tak to już niestety wygląda, że w kwestii moich kwalifikacji a raczej ich braku nic nie robię i nie potrafię zmusić się do systematycznej pracy nad swoimi umiejętnościami a bez nich niestety nie mam szans na rynku pracy. Inna sprawa, że porządne książki w moim wypadku informatyczne sporo kosztują, co przekracza niestety mój budżet. Ratuję się jakimiś e-bookami ściągniętymi z sieci, ale ich zasób i tematyka niestety jest ograniczona. Zresztą czytając oferty pracy zazwyczaj o wiele przekraczają moje kwalifikacje a do tego dość często zawierają klauzulę typu „wymagane 4 letnie doświadczenie na podobnym stanowisku”. Ja niestety nie miałem gdzie zdobyć tego doświadczenia.
Przyjaciółka teraz z daleka napisała mi także na podobny temat maila. Przekonywała mnie w nim, bym nie tak jak ona nie poddawał się i nie godził na takie życie jakie teraz prowadzę i dążył do jego zmiany. Napisała bym odrzucił typowo polską skromność (z tym bym polemizował w sumie) i rozwijał się dążąc do jakiejś dobrej pracy i realizacji marzeń z pracą związanych. Mam wierzyć w siebie i własne możliwości, które według niej udowodniłem już w przeszłości na studiach. Hmm gdyby tak to zależało tylko od samej wiary to może bym i uwierzył w to. Niestety po prostu mam świadomość tego co umiem a czego nie. Każde ogłoszenie o pracę i zawarte w nim wymagania odnośnie przyszłego pracownika potęgują to przekonanie o tym, jak niewiele umiem a do tego, co gorsze, jak mało mogę się w mojej sytuacji nauczyć. W końcu nie stać mnie na programy za kilkaset lub kilka/nascie tysiecy złotych, podobnie z urządzeniami raz, że mi nie potrzebnymi, dwa, że bardzo drogimi. A bez praktycznej znajomości tego typu programów i urządzeń raczej pracy nie znajdę. Zresztą tu wchodzi w grę nie tylko pobieżna znajomość tematu po nauce na studiach, ale właśnie obeznanie się dokładne z tematem. Oczywiście istnieją programy darmowe, jak i darmowe kursy w Internecie. jednak są one zazwyczaj jedynie wprowadzeniem do tematu a po konkretniejszą wiedzę i tak należy sięgać do literatury, którą należy kupić.
Ale nic to, nie będę psioczył dziś nadmiernie. I tak juz przekroczyłem poziom psioczenia na dziś. To tylko wzmianka, choć dość długa, o tym, co zajmuje mnie chwilowo.
Jako stary znajomy wchodzący tutaj raz na 2,5 roku a teraz przypadkowo, mogę powiedzieć, UCIEKAJ Z POLSKI JAK NAJDALEJ I JAK NAJSZYBCIEJ… dziękuję za uwagę, niestety na 99,3% nie przeczytam odpowiedzi. Pozdro 🙂