Gdy patrzę, ja – obserwator, stojąć jak zawsze z boku, życia ludzi których spotykam…
Widzę jak waszę życia układają się jak trybiki… koła zębate, większe lub mniejsze… kręcące się wciąż i zazębiające. Tworzycie swój świat. A kim ja w takim mechanicznym świecie jestem….
jak pył przesypujący się pomiędzy trybami splątanych waszych żyć. Pasujecie do układanki… ja już nie. Mogę jedynie przesypując się pomiędzy trybikami waszych żyć poznawać je i próbować czuć to co Wy, myśleć jak Wy i marzyć… podobnie jak Wy… przez chwilę… aż wiatr życia nie przeniesie mnie w kolejne miejsce…
Czasami przychodzi mi jeszcze coś do głowy…
Jestem nie jak pył, nieingerujący w wasz świat… a raczej… jak piasek…
wrzucony w tryby… niszczący, rysujący rzeczy których nigdy sam nie odkrył lecz z dziecięcą ciekawościa próbuje poznać…
Nie… bo nie da sie jednoczesnie obserwowac i zawsze stac z boku nie biorac udzialu w akcji… i jednoczesnie czuc tak wyraznie to co inni czuja a czego samemu sie nie przezywa… No i ja nie lubie rysowac… nie chce byc piaskiem… nawet nie chce byc pylem… W ogole najlepiej zeby mnie juz nie bylo… Takie moje zdanie
i co udaje ci sie?