Zegnajcie wszyscy „przyjaciele” w potrzebie nie widzacy mojej chocby jednej lzy. „Przyjaciele” mowiacy o sobie, dla siebie i przez siebie. „Przyjaciele”, ktorzy sie spiesza, nie maja czasu, nie maja slow, nie maja checi albo nie maja… chocby fragmentu zycia na mnie wtedy, gdy potrzeba, gdy naprawde potrzeba. Nie wtedy, gdy im go zbywa, gdy maja za duzo czasu, gdy chca bym sluchal. Ale chocby jednego wysluchanego slowa wtedy, gdy caly ich swiat gna do przodu i trzeba naprawde chciec byc Przyjacielem, by w takich chwilach zatrzymac sie dla kogos takiego jak ja, ktory zawsze slucha, ale czasami tylko chce byc wysluchany.
Zegnajcie „przyjaciele”.
PS: Dzieki pIO – okazales sie jedyny, ktory mial choc chwilke czasu i chwile zainteresowania. Dziekuje.