I znow nic a nic nie wiem
gdzies w srodku rodzi sie bol
za swiat, za los, za zycie
nie moje, ale czyjes, wazne zycie
Bo w koncu to nie ja mam oceniac
Bo nie mi oceniac czyjes zycia,
ani nawet zycie jednej osoby
Wiem, ze klamala, oszukiwala
lecz nie czuje zalu do niej,
czuje tylko ten bol, za nia
bol ktory rozchodzi sie gdzies od
srodka i nie pozwala ani na sekunde
o niej zapomniec i nim samym sobie
zapomniec
swiat jest tak okrutny, tak zly
i nie potrafie tego wszystkiego zrozumiec, zaakceptowac
objac swoim maluczkim rozumkiem
i dostrzec w tym ten bozy
gornolotny sens
jakiegokolwiek sens
a moze nie ma zadnego sensu
moze to wszystko jest tylko
rozgrywka glupiego losu
i okrutnych ludzi
rodzi sie we mnie nienawisc
i tak niechrzescijanska chec zemsty
za ten nie moj bol, nie ten los
co trzeba i nie to wlasciwe zycie
bol za bol, jej, moj, za bol
i bezsilnosc wobec wyrokow ludzi
i losu, boga albo fatum
nie wiem juz sam, wciaz nie wiem
a chcialbym wiedziec…
dlaczego Boze?
Moze warto tak jak u mnie przeczytales, zmienic ten bol i to wszystko
w cos dobrego…
cos dla dugiego czlowieka…
cos co ofiarujesz za kgos…
dla kogos…
jesli sami bedziemy do tego dazyc to sie tak stanie…
jesli nie to sie utopimy w naszym bolu
i z nas zostanie tylko wrak…
Bog djae nam co prawda krzyz ktory musimy niesc,
ale daje nam ramiona by go uniesc…
bol, bol, Boze to.. Boze tamto.., nienawisc, durne pytania..i znowu bol..
widze ze u ciebie nic sie nie zmienia, najlatwiej uzalac sie nad soba, tak trzymaj a z ciebie juz nic ne zostanie
no co ja mały szary żuczek mogę ci powiedzieć? może to, że człowiek który nie zaznał nigdy bólu nie wie czym jest życie? hmmm… muszę nad tym pomyśleć…
póki co pozdrawiam i szacunkuje…
ja nie znam odpowiedzi…
a ja widze sens….w kazdej chwili,w kazdym momencie zycia,w zwyklej codziennosci…. nie wiem co jest tego powodem ale mam te ogromną swiadomosc ze zycie jest jakims darem,ze ma sens i ze jest bardzo krotkie…… dlatego trzeba cieszyc sie kazda chwila.Ja wiem ze zycie ma sens.WIEM!!!:)