I nici z reala…
przynajmniej w najbliższym czasie…
Widocznie tak miało być…
A tak pozatym… mam jedno pytanie do tego na górze….
Tylko jedno…
Skoro już pozbawiasz mnie zarówno nadziei jak i wiary na każdym kroku…
to dlaczego nie wyrwiesz mi i serca bym nie mógł już kochać…
może wtedy byłbym szczęśliwszy…
No dlaczego?
Takie jest juz zycie…i ten na gorze nie moze nic zrobic, a jednak moze tak wiele. Z pewnoscia jest wiele osob, ktore nie chcialyby juz kochac, bo to ich boli, ale serca nie mozna wyrwac i trzeba cieszyc sie tym, ze nawet czasem ono zaboli, bo wtedy wiemy, ze mamy to serce, ktore jest dla kogos…z calego serca zycze Ci Piotrus wszystkiego naj naj, bo zaslugujesz na SZCZESCIE! Pozdrawiam serdecznie :))))
jeżeli teraz cierpisz z powodu miłości, pomyśl jaki będziesz szczęśliwy jak sen się spełni… gdyby człowiek nie cierpiał, nie zauważał by chwil w których jest szczęśliwy…. bo nie wiedziałby co to jest szczęście…
no nie?
pozdrowienia:)))
Co sie dzieje????
Chyba niemyslisz tak naprawde.Zycie czasem daje w kosc, ale niewolno sie poddawac.
Trymaj sie i pamietaj ze najcenniejsze co masz to wlasnie Twoje zycie.
Trzymam za Ciebie zeby bylo lepiej !!!!