powoli
zaczalem
zrywac nici
teraz tak nieumiejetnie
szarpie w gescie rozpaczy
zrozumiesz albo i nie
czy to w koncu wazne
w koncu jestem kims tam
wirtualnym przyjacielem
ktorego i tak nie da sie zranic
bo wybacza wczesniej niz jest raniony
ale mgla nabrala w koncu ksztaltow
zmienia sie znow w kraty
raniace Wasze rece
wiec odejdzcie
zostawcie
usmiech
w myslach
i cisze
bo ja
nie wyciagam dloni
nie prosze o pomoc
bo nie chce znow wierzyc
nadzieja umarla smiercia naturalna
wiara odeszla w glab zapomnienia
uciekne niczym zdazysz zauwazyc
po prostu ubiegne cie
niczym Ty zrobisz to przedemna
uciekniesz na zawsze
w rzeczywistosc
Twoja na zawsze
jedynie Twoja
jasne i myslisz ze tak po prostu Cie zostawie?
strasznie sie juz martwie o Ciebie…i mozesz sobie gadac ze znamy sie tylko z netu i wogole….ja sie martwie…i juz nie wiem co robic…prosze nie uciekaj…
jak zawsze nie tylko „znow”
znów?
Moja nadzieje umarła juz dawno…razem z nią część mnie…ta lepsza część. Teraz zazwyczaj udaje mi się zapomnieć…dzięki temu w ogóle żyję. Mam teraz inną nadzieję…
P.S. Pamietajcie, że po zerwanych niciach pozostaje ślad, którego nie da się zapomnieć…
„nadzieja odeszła”
„wiara umarała”
????????
one są wśród nas , rozejrzyj się dokładniej, otwórz oczy, zobacz więcej niż to wydaje się możliwe
one żyją
w tobie, we mnie w nas
w ludziach