Często myślę o życiu i tym, czym ono jest i jak się wyraża. O tym, jak mija niepostrzeżenie wraz z upływem czasu. Bywają i to dość częste chwile, gdy dopada mnie zwątpienie i niewiara, że może ono mi jeszcze przynieść coś dobrego, co mógłbym wspominać, gdy już przeminie większość mojego czasu. Jednocześnie myślę i o tym przemijającym czasie, który z minuty na minutę i z godziny na godzinę przybliża nas wszystkich do wieczności. Mamy tak mało czasu tutaj na ziemi do przeżycia. I myśląc nad tym dopada mnie refleksja, jak mało ważny wobec ogromu czasu jest czas dany jednemu człowiekowi. Za tysiac lat a nawet za sto już nikt nie będzie pamiętał naszych żyć, decyzji i rozmyślań takich jak choćby te tutaj, jakie piszę. Myśląc o tym dopada mnie czasami smutek a jednoczesnie w jakiś niewyjaśniony sposób pomaga mi to myślenie. Myśląc o swoim własnym końcu mojego życia i nie mając nadziei na jego w miarę szczęśliwe przeżycie, jednocześnie wiem, jak mało ważne jest to przy ogromie ilości żyć i tych przeszłych i tych przyszłych. Moje życie patrzac na nie w taki sposób, jest tylko pyłkiem w bezkresie czasu i żyć ludzkich. I w jakimś sensie już pogodziłem się zarówno z tym, jak może wyglądać moje życie, jak i własnym kiedyś tam odejściem. I na tym zakończę te moje rozważania na dziś.
23 komentarze
Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi
Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.
Zatem „do zobaczenia” po powrocie 🙂
Mam nadzieje i zycze Ci tego bys szybko znalazla pozadana literature pomocna przy robieniu tych prac semestralnych.:)
A co do Muszyny to pewnie bede musial niebawem wziasc sie za pakowanie bo wyjazd juz w poniedzialek. No mam nadzieje, ze na miejscu i ja sie przekonam do walorow krajoznawczych i uzdrowiskowych tej miejscowosci. Ale pozyjemy zobaczymy:)
Dziekuje za zyczenia udanego pobytu:)
Z moimi pracami semestralnymi stoję w miejscu, ale to dlatego, że nie mam literatury. W tym tygodniu wybieram się do biblioteki, więc w końcu coś ruszy 🙂 Tylko po pracy jestem tak zmęczona, że nie mam już siły nigdzie chodzić, ale trzeba będzie się zmobilizować, bo zjazd za pasem…
A Muszyny Ci jednak zazdroszczę. Byłam niedawno w Krynicy i w ogóle nie chciało mi się stamtąd wracać. Piękne góry, widoki, świeże powietrze… Wypoczywaj i ciesz się tym miejscem. Może jeszcze za wcześnie, ale ja już życzę udanego pobytu!
Na wstepie dziekuje za kolejne odwiedziny na blogu. No i ciesze sie ze juz wszystko dobrze. Co do optymizmu czy pesymizmu to u mnie z oboma tymi frakcjami wygrywa realizm, choc czesto wyglada on jak pesymizm to jest jedynie realnym spojrzeniem, ale nie bede sie tu rozpisywal:)
Na razie jeszcze nie przygotowuje sie do wyjazdu, pewnie zaczne gdzies za tydzien moze odrobine wczesniej. I oczywiscie moge zdradzic ze jade do Muszyny, to zadna w koncu tajemnica:)
A jak tam u Ciebie, jak w koncu z tymi pracami semestralnymi, bo cos bylo na rzeczy przed dlugim weekendem o nich? Dziekuje za pozdrowienia i wzajemnie pozdrawiam:)
Znów wpadłam w odwiedziny i postanowiłam zostawić jakiś ślad po sobie 🙂
U mnie już wszystko dobrze, powróciłam do pełni sił i nie mam już na co narzekać 🙂 Ale to dobrze, bo optymizm z pesymizmem zawsze wygrywa i należy się z tego cieszyć… A co u Ciebie? Jak przygotowania do wyjazdu? Może zdradzisz gdzie się wybierasz?
Pozdrawiam!
Cieszy mnie ze juz lepiej ze zdrowiem, oby i ta niesprawnosc szybko minela.
A weekend podobnie jak i Tobie mija mi na lenistwie. Po trosze TV sieci i mojego niesmiertelnego nalogu czytaj papierosow i tak jakos mija dzionek za dzionkiem. Ale juz jutro pewnie bede pomagal tacie na dworze bo jest cos do zrobienia w domu a raczej kolo domu i pewnie bede to konczyl o ile bedzie dobra pogoda. A co do prac semestralnych to zycze Ci weny tworczej tak bys szybko je skonczyla i miala w miare juz spokoj z nimi.
U mnie dziś już lepiej. Po chorobie zostało już tylko wspomnienie, choć dopadła mnie teraz pewna niesprawność ruchowa, ale z biegiem czasu i ona minie 🙂
Długi weekend majowy upływa mi na błogim lenistwie, choć obiecałam sobie, że nadrobię zaległości na studiach – 3 prace semestralne wciąż czekają na napisanie – ale jakoś ciężko mi się do tego zabrać… Pozostały jeszcze 2 dni, zobaczymy co się jeszcze urodzi 🙂 A co u Ciebie?
Przykro mi slyszec, ze ze zdrowiem nie jest lepiej. Mam tylko nadzieje, ze polepszy sie podczas tego dlugiego weekendu. No i dobrze ze nie tracisz dobrego humoru, bo to w koncu jest wazne.:) I nie ma czego zazdroscic, bo az tak duzo sie u mnie nie zmieni poza miejscem pobytu. No moze bede wiecej spacerowal i zazywal swiezego powietrza:) A czy opisze to na blogu to sam nie wiem. Pozyjemy zobaczymy. Wzajemnie pozdrawiam:)
Z moim zdrowiem niestety nie jest lepiej, czuję się jakby miał mi zaraz odpaść nos 😉 Gdyby był organizowany jakiś casting na najbardziej czerwony nos, to ja zdecydowanie wygrywam 🙂 Ale pocieszam się tym, że przynajmniej dobry humor mnie nie opuszcza, bo w końcu zbliża się długi weekend i można odpocząć. Zazdroszczę Ci wyjazdu – koniecznie opisz później wrażenia na blogu.
Pozdrawiam!
Wyjazd nawet sie udal, o ile mozna tak powiedziec o 10 godzinach jazdy plus 2 godziny czekania na miejscu.
Przykro mi slyszec o Twoim zdrowiu, ale napewno niebawem sie polepszy. Jakies gorace herbatki z cytryna czy cos, bo nie bede zalecal czosnku:)
A ja nie powiedzialem jeszcze ale za jakies dwa trzy tygodnie to ja wyjade na jakis tym razem dluzszy pobyt. Ale to dopiero za jakis czas, wiec na razie nie ma co pisac. Takze zycze zdrowia i szybkiego jego odzyskania.:)
I jak Twój wyjazd? Może jednak udało się gdzieś zatrzymać na dłużej? Ja niestety przywiozłam ze sobą przeziębienie i teraz ciągle kicham, kaszlę itd. Ale kiedyś mi minie 🙂
A u mnie w sumie nic sie nie dzieje. Siedze sobie w domku calymi dniami i monotonia mnie powoli dobija. Ale i ja jade dzis w nocy razem z rodzinka, bo odwozimy matule do senatorium. Ale to bedzie wyjazd w stylu „tylko dowiezc i wrocic”. A pozatym nic sie nie dzieje godnego uwagi. Ale cieszy mnie, ze Ci sie wyjazd udal i jestes z niego zadowolona.:) Wzajemnie pozdrawiam:)
Tak – już wróciłam 🙂 Wyjazd się udał – trochę pozwiedzałam, pozachwycałam wiosną, nazbierałam fiołków… szkoda, że czas tak szybko mija. Teraz tylko praca, praca, praca… A co u Ciebie?
Pozdrawiam 🙂
Mam nadzieje, ze wyjazd sie udal a pisze w czasie przeszlym, bo pewnie czytasz to po powrocie. No i do zobaczenia na blogu:) Pozdrawiam serdecznie
Również pozdrawiam :-)Nie będzie mnie teraz przez kilka dni, bo wyjeżdżam, ale jak wrócę na pewno tu zajrzę. Trzymaj się ciepło 🙂
Po pierwsze dziekuje za kolejna odpowiedz, a po drugie nie ma co dziekowac za dialog, w koncu milo mi bylo porozmawiac. Pozdrawiam serdecznie:)
Moje święta minęły całkiem podobnie do Twoich 🙂 W poniedziałek też bawiłam się w niańkę i też jako narzędzie do zabicia nudy użyłam komputera:-) momentami udało mi się znów poczuć jak dziecko … tak beztrosko i błogo… a to za sprawą bajek 😀 Może to i nie były za słoneczne święta pod względem warunków atmosferycznych, ale duchowo z pewnością świeciło u mnie słońce 🙂 A dziś to już całkiem powiało wiosną, ale to już na dworze…
A bloga odwiedzam i odwiedzać będę, dlatego życzę wytrwałości w jego prowadzeniu 🙂
Ściskam Cię ciepło i dziękuję za ten dialog 🙂
Święta jak to święta. Przyszly, chwilke potrwały i minęły. U mnie spokojnie i bez wiekszych wzlotów czy upadków. Troche TV poogladalem, troche poniańczyłem (komputer)dzieciaki brata,jak przyjechali w odwiedziny. Objadać się nie objadałem, choć to niby tradycja. I to pewnie wszystko, co miałbym do napisania na temat moich świąt. A jak minęły Tobie? Mam nadzieję, że jak w życzeniach radośnie i slonecznie:) A tak w ogolę dziękuję za odwiedzanie tego mojego bloga.:)
Święta, Święta… i już prawie po Świętach… jak Ci się udały?
Prosze:)
Dziękuję 🙂
Dziękuje i wzajemnie wszystkiego co dobre z okazji Swiat Wielkiejnocy takze i dla Ciebie
Spokojnych Świąt…
Pozdrawiam