„Przed ścianą dźwięku stoją głusi
Modlą się do muzyki
Kiedy nie pragniesz, kiedy musisz
Lepiej być nikim
Przed ścianą płaczu stoją błazny
Śmieszą ich cieni własnych podrygi
A śmiech ich pusty, śmiech ich straszny
Lepiej być nikim
Przed ścianą światła stoją ślepi
I patrzą bez zmrużenia powiek
O tym co świeci wiedzą lepiej
Niż zwykły człowiek
Pod ścianą straceń stoi heros
Patrzy oprawcom w oczy
Pali ostatni swój papieros
Na skraju nocy
Jest świat ze ścian
Rosnących w górę
W nim traci wartość słowo
Ja stoję przed zwyczajnym murem
I walę w niego głową”
„A ból to przecież czwarty wymiar
Nieśmiertelników nieśmiertelność
Jak rozmazuje, jak rozpłynnia
Sekundę kwiatu niepodzielną
Czekać u zbiegu równoległych
Patrzeć przez szary deszcz ukośny
W alejach topól rzęs bezsennych
Liczyć umierające wiosny
Wszystkich miłości niespełnionych
Niewładni zdrowi są podziwiać
A ból jest przecież nieskończony
A ból to przecież czwarty wymiar”
nie wierzysz..
w szczęście..
i spokój..
to źle..
bardzo źle..
i kiedyś..
się przekonasz..
w jakim byłeś błędzie..
a może się myle..
„Czasem są chwile gdy problem jest w każdym kroku, pięści ściskasz z frustracji bezsilne łzy Ci płyną z oczu
Są takie momenty gdy ufa się już tylko Bogu , a wszystko czego chce się to jakiś na szczęście sposób…atak przychodzi złości o ścianę niszczysz pięści miotasz się w bezsilności
Wpada się w problem jak w bagno wir nicości
A świat Twych zasad prostych już runął jak domek z kart
Boże proszę byś problem usunął , bym lepszy świat zobaczył jutro rano się budząc
Uspokojenie , mógł znaleźć to co w sercu drzemie co siedzi we mnie
Proszę Cię o to pomóż usunąć mi z duszy kłopot Panie proszę…
Każdy z nas ma te chwile gdy się do Ciebie modli Boże
razem z przyjaciółmi pomóż w odwadze przed następnym krokiem pomóż i daj schronienie jak w rodzinnym domu i cicho Cię proszę chroń przed ścieżką ciemną
Nawet najtwardsi mają chwile kiedy potrzebują klęknąć
Często mam takie chwile jak w najgorszym horrorze , myślę Boże czy jeszcze coś gorszego stać się może
Może Ty mi pomożesz gdy świat mój nagle legnie w gruzach
Powiedz czy mi się uda znaleźć spokój w życia trudach
Wiem , to kolejna próba , których dużo było w sumie
Chociaż wiem co robić jednej rzeczy nie rozumiem czemu w ludzi tłumie jest tyle krzywdy czemu tego tyle
Przecież życie to miał być przywilej a tutaj takie chwile
Znowu czujesz ostrze na gardle , gdy wyrasta przyszłość widziana w krzywym zwierciadle
Jak statek ma porwane żagle – stoi w miejscu , Ja tak samo
Ale wiem , że mogę wygrać partię z góry przegraną bo gdy obudzę się rano , będę miał silę by walczyć , by ruszyć z miejsca – na pewno to mi wystarczy
Każdy ma chwile , że by to wszystko jebnął i patrzy w lustro jak łzy mu ciekną…
To razi świat co upokarza , uczucia zamraża , takie sytuacje stwarza , że masz wszystkiego dosyć ile można od życia w serce przyjmować ciosy
Twój najlepszy przyjaciel mówi do Ciebie posyp , pomożesz mu to zaśmieci Twoją duszę
Co dzień się uczę…
A trwać muszę w prawach ulicy co nie są łatwe
Dzisiaj przyjaciel , jutro jego imię dla mnie martwe
A dobry chłopak wczoraj miał matkę a dzisiaj nie ma…
Wiem, że jest ciężko ,że ona jest tylko jedna
Wiem że każdy ma chwile że się po ciuchu żegna , ale trzeba je przetrwać na środku sceny a nawet w domu
Szukając najlepsze chwile powielając się Bogu
Boże uchowaj mnie – o tak nie wiele Cię dzisiaj proszę i uwolnij od bagaży które na plecach noszę
Z życia dużo już wyniosłem więc przestań mnie doświadczać
Nie chcę tak do końca walki z problemami staczać
Grzechów było wiele – dobrze wiem nie jestem święty
Jak każdy napotykam na życiowe zakręty
Miewam czasem chwile , gdy czuję się za bardzo pewny
I takie w których mój rozdział wydaje się zamknięty
Egzystencja bez błędu , może to mi się należy
Za to ,że zbłądziłem i przestałem kiedyś w Ciebie wierzyć
Teraz kilka pacierzy mam nadzieję że wysłuchasz
To normalna skrucha gdy ma się chwile słabości
Pamiętasz jak dążyłem kiedyś do doskonałości
Pełny swojej mądrości nie widzący swoich wad
Teraz na usługach Tego który stworzył świat
Każdy ma takie chwile , że w duszy deszcz pada , jedyne co chciało by się płakać
Nowy sens nadać spokoju oddechem przyśpieszone serca bicie
życie na krechę
Tyle chwil w których myślałem że to koniec
Smutna twarz w dłoniach gdzieś ukryta
Te same myśli ale inny sens wynika
Kolejny dzień ten sam wpis do pamiętnika
Przeszłość miga jak migawka flesza
Chcę czuć smak życia na swoich ustach
Kolejna kartka , ale ona jest już pusta
Te same dni tak jak rekurencje w lustrach
Te same sny , chociaż każdy z nich jest inny
Łzy spływają tak jak strugi deszczu z rynny
Chcę dopiąć swojego choćby czar już dawno prysnął
Nie wiem jak Ty , ale ja tu gram o wszystko
Może to wkurzać kiedy patrzą Ci na ręce
Niech sobie patrzą dla nich lepiej już nie będzie
Każdy ma chwile że się po cichu modli i prosi Boga o to aby się nie upodlił
Nie ma ideałów na tym świecie nikt nie żyje po raz drugi
Każdy stara się iść prosto ale czasem drogę gubi
Szukając wsparcia błądzi po życiowych stokach
Bo każdy ma chwile ,że czasami wątpi i zastanawia się czy zawsze dobrze postąpił
Boże daj mi siłę powiedz mi co mam robić
Jak walczyć z tymi co w najgorszych chwilach chcą mnie dobić
Z tymi co chcą szkodzić z nimi nie pisane jest się godzić
To chodzi właśnie o to by mnie wokół tych co są cenniejsi niż złoto
Boże zastanawiam się ile mój czas będzie płynął
Bo gdybym zginął to opiekuj się moją rodziną
Człowiek stwarza pozory , boi się że życie przegra
Bo każdy ma chwile że się po cichu żegna ..”
Grammatik