Naciśnij “Enter” aby skoczyć do treści

Sentencje Najwyższe.

Nie pisalem tak dawno. Mija czwarta rocznica powstania mojego bloga, zalozonego kiedys tam bardzo dawno temu. Zalozonego kiedys dla Kogos i tak bardzo waznego dla mnie… kiedys. Juz przestal byc moim powiernikiem, moja ewidencja faktow dokonanych i niedokonanych, zapisem marzen utopionych.

Czwarty rok, tak dlugo juz odkad zaczalem pisac te slowa, te monologi bez zrozumienia – bo nie rozumial ich nikt, choc kazdy rozumial… lecz na swoj sposob, nigdy na moj.

Cztery lata, ktore minely tak szybko, za szybko. Cztery lata, ktore najchetniej wykasowalbym z pamieci i ze swojego zycia. Cztery choc tak szybko mijajace to jednoczesnie tak dluzace sie lata. Radosci, nadzieje, zwatpienia i odrzucenia. Swiat Sieci, ludzi, kobiet, tysiecy rozmowcow i tej garstki nielicznych, ktorzy zostawali na dluzej, w tym i te, ktore przygarnialy mnie na choc jedna chwilke dluzej.

Jest we mnie smutek, wciaz i sadze ze pozostanie do konca moich dni. To te ranki, nigdy nie zabliznione, nigdy nie zaleczone i nie zadoscuczynione. To te plecy jakie widzialem, milczace plecy, ktore musialem blagac o wyjasnienia – dlaczego znowu ja.

Cztery lata, z ktorych lwia czesc zajely moje nieustanne dolowania, przemysliwania i gdybania, co by bylo, gdyby… gdyby nie te slowa rzucane ot tak przez nie, za ktorymi nie poszly nigdy dzialania, gdyby nie ten bol, gdyby nie ten czas i ne to sieciowe, kiedys moje, miejsce. Moze byloby tak samo, pewnie tak, dokladnie tak samo, bo na mnie nie bylo w ciagu tych czterech lat zadnego miejsca nigdzie, przy nikim. Byly zludzenia i ból, ktory pozostal na zawsze.

Cztery lata, tak wiele pamietam i jeszcze wiecej chcialbym zapomniec, nie zostawiajac po tym wszystkim sladu, ale nie potrafie. Wciaz pozostaja te ranki, te szpile wbite w moje serce, ktorych nikt nie staral sie wyciagnac. Pozostana i zostana, zrosniete ze mna na zawsze, nieusuwalne blizny na moim sercu. Marzenia niedokonane i przyszlosc odrzucona, watki z tragicznym koncem i slowa, ktorych zabraklo, gdy byly potrzebne.

Tak bardzo pragne teraz wymazac, zetrzec z kart mojego serca te wszystkie zapiski, ale nie potrafie do konca, nie potrafie zaplanowac i dokonac swojej wlasnej amnezji. Odebrano mi te radosc, radosc najczystsza, najszczersza, bezkompromisowo bezwarunkową.
Odebrano i zostawiono samemu sobie, na pozarcie moim wlasnym lzom wywołującym rdzę żalu wyżerającego mnie od środka, wyniszczającego tak bardzo. Odebrano mi to, co uwazam teraz za najwazniejsze – radosc dziecka, radosc niesplamioną zadnymi warunkami, zadnymi oczekiwaniami, niesplamioną tym, co przyszlo pozniej, brakiem nadziei na jutrzejszy dzien, na choćby jutrzejszą przyszłość i sens, w ktory zwatpilem, sens mojego tu istnienia, sens nie radosci, ale sens cierpienia, bolu, ktory rodzil sie i nie odchodzil.

Gorzkie łzy były mi nagrodą za najszczersze zaufanie… w slowa, w uczucia, w pryszlosc i marzenia. Nie pytalem nigdy o wiek, o wyksztalcenie, ani o status spoleczny, nie pytalem, bo nic rzeczywistego, tak szarego nie bylo wazne, liczyly sie uczucia, liczyly, az gasly, zabijane waszą ciszą. Tak wiele napisalem i tak wiele napiszę pewnie jeszcze o tym, pewnie każda kolejna rocznica bloga bedzie kolejnym listem… w nicosc, w kierunku osob, ktorych juz nigdy nie bedzie i w kierunku serc, ktorych zimno i wyrachowanie poznalem o pierwsze spotkanie za pozno.

Chcialbym odrzucic ten balast, tak bardzo pragne odrzucic te slowa, to wszystko, te uczucia, zle uczucia jakie sa we mnie. Chce uwierzyc, uwierzyc na nowo w sens, w moj sens, wlasny sens mojego tu istnienia. Ale nikt poza mna nie moze mi dac tego sensu, najwaznejszego.

Powoli teraz odkrywam na nowo w sobie uczucia, o jakich chcialem zapomniec, marzenia, ktore zdeptalem na dlugo po zdeptaniu ich przez inne osoby. Odkrywam nowy swiat, piekny i delikatny, eteryczny i jednoczesnie tak piekny – nazywamy to Naszym swiatem, tylko Naszym, Twoim Ukochana i moim, naszym malym swiatem na krancu tego swiata – tak malym i jednoczesnie tak duzym, by zmiescic nasze dwa serduszka i wzajem je otulac i leczyc. Myslac o tym, co napisalem wyzej, jednoczesnie chce i jednoczesnie nie chce traktowac Ciebie jak lek. Bo jestes Kims wiecej i nie moge traktowac Cie jak lek na to zlo z przeszlosci, nie wolno mi tak Ciebie traktowac, bo zaslugujesz i pragne dla Ciebie szczescia, cudownego szczescia i roli najwazniejszej dla mnie Osoby a nie tylko medykamentu na moje cierpienie. Dajac siebie i uczac sie na nowo ciepla, jakie juz prawie ostyglo we mnie i zagaslo, zaczynam na nowo marzyc, choc wciaz nie potrafie do konca uwierzyc, zaufac i odrzucic ten strach, od tak dawna obecny we mnie. Strach niepewnosci, strach autopowtarzalnosci, te obawe przed nieznanym a jednoczesnie znajomym.

Nie potrafie wyrazic tego, co teraz czuje, tej mieszanki wybuchowej przeszlosci i przyszlosci, tak destrukcyjnej dla mnie wewnetrznej walki, z tym, co bylo i minelo a tym, w co pragne wierzyc teraz. Odkrylismy tuz pod Naszymi powiekami Nasz swiat, jedyny, odtad wspolny, w ktorym od teraz mieszka juz dwoje, dwoje innych, dziwnych ludzi, choc tak roznych to jednoczesnie tak bardzo podobnych.

Dwoje wzajemnie wiedzacych, a nie rozumiejacych sie jedynie. Bo Ty wiesz i ja wiem, i juz nic wiecej nie potrzeba poza ciszą ktora juz nie oddala, lecz laczy w poczuciu absolutnego zrozumienia, otulając spokojem swojego miejsca na tym świecie. Pragne juz tylko, bys me oczy, zamkniete od tak dawna, otworzyla i bym mogl spojrzec, juz bez tego zmetnienia, ktore bylo wczesniej, zmetnienia przeszłością… bym mógł, w koncu mogl, spojrzec w przyszlosc…
i ujrzeć….

Ciebie
i…
Nas

Kocham Cię…

PS: A Ty tam na górze, prosze, uśmiechnij się w końcu do Nas i podaj nareszcie pomocną dłoń. Potrafisz? 🙂

9 komentarzy

  1. PannaNikt
    PannaNikt 12/06/2004

    Nie dziękuj Mój Kochany:*:*

  2. mirable
    mirable 12/06/2004

    Yhm M to nie pozatym jak mirable :>

  3. lukesky
    lukesky 11/06/2004

    Dziekuje Moja Slodka PannoJedyna za komentarz i te slowa:) Pamietaj, ze bede kochal, od zawsze po zawsze:) Slodki cmokus.

    A po tym gwoli formalnosci i podziekowan…

    Joannie juz podziekujemy… Wiesz Joanno z Krakowa, ze jestes niemile widziana na tym blogu. Jestes i bedziesz. Przykro mi, ale tak to juz bedzie zawsze, Ty wiesz dobrze dlaczego. Wybacz za cenzure, a dokladniej za usuwanie slow osoby, ktorej tutaj nie oczekuje i nie zapraszam. I Joanno, czy ja komentuje cokolwiek z Twojego zycia? Czy komentowalem? Czy ironizowalem? Wiec prosze o to, bys i Ty zrozumiala moja postawe. I moj blog nie bedzie, zwlaszcza przy tej notce, niczyim polem do klotni, czy przekomarzan sie. Moj blog, moje zasady – komus sie nie podoba… wiadomo gdzie sa „drzwi”.

    M. od ? Jakie imie moze zaczynas sie na M z tych imion, jakie znalem? A moze cos przespalem albo mi sie przywidzialo? Czy oby ten blog? Chyba ze zbyt doslownie potraktowalem slowa „z toba bylam”. Jesli M to Mirelka i to „bylam” znaczy „wspieralam, wysluchiwalam, doradzalam, przejmowalam sie etc”, to potraktowalas te slowa zbyt powaznie. Ty wiesz o wiekszosci rzeczy, ktore chcialbym zapomniec i jednoczesnie wiesz, ze to, jak to napisalem nie oznacza, ze chcialbym zapomniec wszystkich i absolutnie wszystko. Te 4 lata, kimkolwiek jestes, jesli znasz choc odrobine moje zycie, przyznasz, ze mogly ulozyc sie lepiej. A co do uzalania sie… i wzbudzania zalu nad soba. Coz, nikomu nie kaze zalowac mnie, wrecz przeciwnie. Jesli ktos potrafi poczuc choc odrobine z tego, co ja czuje, to dobrze. Jesli nie, trudno. Nigdy nie chodzilo mi o zal jaki wzbudzam, choc czesto pisalem o zalu, jaki jest we mnie. Moj blog w koncu zawsze byl zaworem bezpieczenstwa. Jesli ktos tego nie odroznia i zarzuca mi cos, czego nie robie, polecam wpierw zapytac mnie, niczym wyrazi swoje zdanie. I jesli M to jest jednak niestety Mirelka, choc nie przypuszczalbym, by mogla mi napisac taki komentarz, to musze przemyslec te slowa i wysnuc wnioski.

    Dziekuje innym osobom za komentarze i niektorym z nich za to, ze mimo tego, ze nieraz bywalem dla niektorych z nich wredny, to wciaz potrafia znalezc w sobie jeszcze odrobine z tej lepszej czesci mojej przeszlosci i napisac mi takie wlasnie komentarze.

    Pozdrawiam
    P.

  4. M.
    M. 10/06/2004

    tja jak zwykle to samo , uzalanie sie nad soba i wzbudzanie zalu u innych , sposob na zycie ale czy skuteczny ?
    dzieki za docenienie mojej osoby i za to ze przeciez przez jakis okres z toba bylam i wierzylam, nadal wierze , ale who cares ?

  5. zielonooka
    zielonooka 03/06/2004

    myślę, że w końcu znalazłeś swoją połówkę…:) i życzę Ci, żebyś umiał być z tym szczęśliwy

  6. shaila
    shaila 01/06/2004

    Trzymam za Ciebie, za Was kciuki bo choc moze w to nei wierzysz to zycze Ci zeby tym razem sie udalo i zebys tym razem byl szczesliwy, bo zaslugujesz na to, gdy za nastepne 4 lata spojrzysz wstecz mam nadzieje ze nie bedziesz zalowal,ze moze kiedys zapomnisz o wszytskim co zle … zycze ci tego z calego serca i sobie rozniez …

  7. ukryta
    ukryta 19/05/2004

    Poryczałam się. Łzy płyną po policzku, płaczę nad twoimi uczuciami choć rozumiem je przez swój pryzmat…

  8. ciche-marzenia
    ciche-marzenia 18/05/2004

    Nadzieja umiera ostatnia…

  9. PannaNikt
    PannaNikt 17/05/2004

    A ja kocham Cię.
    Najdroższy Mój.. mówisz, że z jednej strony chcesz, a z drugiej strony nie chcesz żebym była tylko lekiem. Kochanie… ja dla Ciebie chcę być tym lekiem, ale nie tylko lekiem, także przyszłością. Pamiętasz?… TY Jesteś lekiem na całe zło.
    Wiem, że nie da się zapomnieć przeszłości – ona była i tak mocno raniła. Ale teraz jest Nasz cudny Świat – to jest teraźniejszość – to jest rzeczywistość. Chcę.. być przy Tobie w każdy dzień, w każdy czas… Chcę.. dzielić się z Tobą wszytkim i chcę.. żebyś Ty także to robił.
    Męzu Mój Najdroższy… wiem, że się boisz…- to rzecz całkowicie zrozumiała, ja także troszkę się boję, ale ja wierze – głęboko wierzę, że wygramy tę walkę, bo przecież chcemy walczyć.
    Kocham Cię… Najdroższy.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.