I znowu obudzilo mnie z wirtualnego, tak waznego, snu dzialanie administratorow systemu. Mirc zamknal sie sam, dyski sieciowe zniknely, pozostal tylko gadu gadu i… blog. I znowu obudzilem sie sam w realu. Sam jak zawsze posrod tlumu obcych ludzi. Dlaczego tak bardzo lubie byc „tam” a nie „tu”. Moze dlatego, ze tam sa podobni mi, a moze dlatego, ze tam nie musze grac… A moze… Ja sam nie wiem dlaczego.
Ponoc przyzwyczajenie to druga strona czlowieka…