Zycie plynie jednostajnie, bez wzlotow i upadkow, bez niecierpliowsci, oczekiwan, pragnien czy marzen. Ot plynie szaroscia wypelniajac koryto rynsztoku, jakim przeciez w koncu jest. Waszego rynsztoku i niestety i po czesci przez to i mojego.
Zyje i jakos sobie daje rade, powoli zapominam, przynajmniej w czasie gdy cos robie. pozniej to wraca, wciaz, jak zawsze, ale powoli zmienia sie moje podejscie do wiekszosci spraw z mojej przeszlosci. Falsz na zawsze bedzie falszem a fakty faktami, tego juz nie zmienie. Moge to wszystko zamknac jednym slowem – wlasnie – Falsz.
A pozatym zycie ot plynie – bez celu – bez czegokolwiek, co mogloby byc bodzcem do jakichkolwiek zmian.
Emocje ucichaja z wolna w moim zyciu, juz nie wywieraja takiego wielkiego wplywu na mnie. Odeszli lub sam sie pozegnalem z kilkoma osobami, ktore wplywaly na mnie. Czasmai tesknie, czasami mysle co by bylo, gdybym postapil inaczej, w niektorych przypadkach wciaz nie jestem zdecydowany, co mam zrobic, ale powoli przyzwyczajam sie do teraz, takiego „teraz” jakie mam. Pozostalo kilka osob, ktorym wierze i ufam na tyle na ile ten Piotr umie ufac.
Chcialbym sie odciac od mojej przeszlosci, ale dla mnie to niemozliwe. Moge odcinac sie od ludzi, ale to co pozostanie w mojej pamieci, nie zniknie ani nawet nie zblednie.
Wiekszosc czasu pozotaje sam na sam z samym soba i powoli przyzwyczajam sie do tego stanu. Wierze, ze nikt nie czeka i nikogo nie obchodzi to co robie, czy jak zyje. I to, tak jak kiedys swiadomosc, ze ktos czeka i ktos zawsze bedzie, dodaje mi, dziwne, sily. Nie bedac zaleznym od niczyich humorow, czy nastroju, zalezny jestem jedynie od siebie.
Tyle na dzis tej notki – i tak wystarczy.
A ja i tak trzymam wciąż kciuki … Pozdrawiam 🙂