Mialem tu wpisac cos w piatek… ale juz napisane w koncu nie udalo mi sie wpisac, bo wylogowalo mnie wczesniej, niczym kliknalem dodaj…
Ktos w czwartek mnie odwiedzil… i przyniosl odrobine pozytywnej energii w moje zycie. Teraz wciaz jeszcze zyje ta energia… powolutku ja wyczerpujac.
Wciaz zastanawiam sie teraz nad tym wszystkim, nad przeszloscia i przyszloscia. Chcialbym moc ot tak powiedziec, jak mi radzono, let it be, let it flow, ale nie potrafie. Pozegnac sie z wszystkim zlym co mnie spotkalo od kobiet i isc dalej. Tylko, ze nie potrafie. Za bardzo to bolalo i za duze rany mi zadano, bym tak po prostu mogl uwierzyc… po prostu uwierzyc…
Myslami wracam teraz takze do czwartku, do zimna przelamawynawego cieplymi usmiechami, spojrzeniami, przytuleniami. Do oczu, moich w ktorych Ty, jak mowisz, o malo sie nie utopilas… i Twoich… tak dziwnie dzialajacych na mnie, wrecz tak samo. Boje sie tego, boje sie znow uwierzyc w cokolwiek. Jesli Ty wierzysz, przykro mi, ze musisz zbierac kare za te wzystkie przeciez nieznajome Tobie okrutne dla mnie kobiety, dzieki ktorym jestem taki wlasnie i nie mam juz ani wiary ani nadziei, ze cokolwiek moze mnie jeszcze zmienic. Przykro mi, ze zadla wbite tak gleboko przez nie wszystkie w moje serce byc moze nigdy nie pozwola mi na cos wiecej niz tylko ciagla ucieczke… przez tymi Twoimi lub jakimikolwiek innymi oczami.
Boje sie tez ze zrobisz to samo, ze znow moja rola bedzie taka sama. Ze jesli pojde dalej, to znow mnie zastapisz jak wszystkie inne kims innym, tylko dlatego, ze nie bede mogl byc tak czesto jak chcialbym w Twoim realu. Ze ja zburze mury jakie w sobie stworzylas, a co ponoc juz, jak powiedziala, mi sie udalo, a pozniej ktos inny juz nie bedzie musial ich rozbijac. Porownuje Cie, choc tego nie powinienem robic. Bazujac na mojej przeszlosci wacham sie wciaz, co do tego, czy rozbudzic w sobie choc jedna iskre nadziei, juz nie tylko iskre w oku, ale w sercu.
I wciaz mysle, czy gdyby swiatla znow zgasly, jak wtedy, dziwnym zrzadzeniem losu wlasnie wtedy, czy ucieklbym jak w czwartek, w slowa, wycofalbym sie czy…
czasem..
trzeba spróbować..
zagoić rany..
może akurat..
to Ona..
jest Twoim..
lekarstwem..
na przeszłość..
Pozwalając by przeszłość przeszkodziła nam wyjść na przeciw teraźniejszości, dajemy również swoje przyzwolenie na zaistnienie zła. Każdy z nas kiedyś pierwszy raz z dziecinnym zdumieniem w oczach spojrzał na niegdyś bliską mu osobę i z niedowierzaniem, bez słów, bez gestów, pytał dlaczego. Albo inaczej, z rozpaczą i krzykiem. Ale pozwalając by to nas zatrzymało niesiemy to zło dalej w świat i hojnie rozdajemy napotkanym wędrowcom. Dla jednego sprawiedliwego ocalić miano misto… WIęc może dla jednego czystego i szczerego serca warto ocalić własną duszę?
nikt nie jest lepszy od nikogo…