Gdy narastaja watpliwosci, kazda dodatkowa godzina pozostawiona na jakakolwiek decyzje jedynie je utrwala.
Zmieniaja sie slowa, zmienia sie styl, czasami odcien slow.
Gonitwa mysli, gmatwanina przypuszczen…
Czasami jest to tak bardzo odczuwalne.
Zyjac nigdy nie ustrzezemy sie od watpliwosci, czy to co robimy ma sens, czy go nie ma definitywnie, czy cokolwiek z tego co zrobimy lub zrobilismy w swoim zyciu mialo jakakolwiek wartosc a moze jedynie wydawalo sie ze mialo.
A moze wszystko zalezy od perspektywy? Czy moje zycie w Twoich oczach mialoby sens, moje decyzje, moje wartosci czy rzeczy ktore uwazam za wazne bylyby jedynie nic nie znaczacymi epizodami z zycia? Nie wiem i nigdy sie nie dowiem.
Bo czasami najlepiej nie wiedziec czy nasze wlasne zycia maja sens dla kogos, chocby nieznajomej osoby siedzacej gdzies tam po drugiej stronie Sieci i poznajacej nas jedynie dzieki Sieci, czasami w mailach czy dzieki blogowi…
Czasami tak bardzo nasze wlasne odczucia roznia sie od chocby odczuc innych osob znajacych ta sama sytuacje czy zdarzenie, ze swiadomosc prawdy rodzi jedynie bol.
Swiadomosc, ze to co przezylismy ma lub mialo tak znikoma wartosc jak jeden z pylkow na wietrze.
Ale w koncu prawda jest rzecza subiektywna, tego mnie nauczylo wiele osob, i zalezy od tego kto ocenia, kto mowi, kto przezywa dana sytuacje lub kto jest jedynie obserwatorem.
tak, zgadzam sie. wiele roznic. Wszystko subiektywne. Potrzeba wielu slow, gestow.
By nie odejsc zbyt daleko
Pierwszy raz tu jestem.
Jest tak dziwnie…
nie wim w ktora stone patrzec.
zaczelam dzis.
moze tez dziwnie.
gdy juz sie oswoje
napisze cos wiecej
prawda zawsze była subiektywna
i będzie