w tułaczej dłoni ostały się tylko weksle
te tutaj z marzeniami, na tych piękne chwile
a tu zapisane jest kilka wiecznych miłości
całe mnóstwo z uśmiechniętymi pocałunkami
są jeszcze ze szcześciem i dwa z radością
kreślone tak z lekka jakże delikatnymi dlońmi
wszystkie z odroczonym terminem platności
tak do końca mojego życia lub kilka dni po
lecz wziąść ich nie mogę za tą ostatnią bramę
zostaną na koniec w kosteczkach ręki szkieletu
kawałeczki pomiętych świstków nie warte nic
rzucane niegdyś w nagrodzie za przedstawienia
gdzie gawiedź się bawiła a żebrak smutno łkał
teraz próbuje nimi otulić zlodowaciałe serce
lecz ich tak papierowe ciepło tylko wyziębia
to koniec wspomnień, czas zwinąć je w rulonik
wrzucić na nowo do kieszeni i poczłapać dalej
w świat gdzie nikt już nie wypisuje nawet weksli
a do mnie za pozno doszedl sens tych slow… hmm nie przytuli sie, nie potrzyma za reke… ale mozna byc z czegos dumnym- niektorzy nawet tego nie maja… ale co to kogo obchodzi… czlowiek to tak zarozumiale zwierze, ze widzi tylko swoja krzywde…i nie potrafi na prawde wspolczuc innym…
czas isc do przodu
bo zawsze jest jakies jutro
czasem lepsze
czasem bez znaczenia
a czasem po to by istnialo pojutrze….
I co z tego, ze mam te weksle..?
A przytulilas sie do slow choc raz?…
Ja tak jak i do slow tak i do weksli jakos sie nie przytule… bo to nie mozliwe.
I nikt mnie jakos choc za reke nie chwyci…
Papierowy chlod slow…nic wiecej. Chocby nie wiem jak wazne i co obiecujace…
i tak znacza choc wiele to nie maja przelozenia i nie moga miec przelozenia na real.
Dlaczego farewell? :((((
jestem pod wrazeniem. naprawde. ja nie mam nawet weksli. a Ty…..jesli masz choc weksle to jush dobrze. tak mysle. farewell.