„dopoki skazany wierzy, ze pewnego dnia odetchnie powietrzem innym niz wiezienne, utrzymuje kontakty z ludzmi. Dopiero swiadomosc „kary zycia” prowadzi do psychicznej izolacji skazanego. Trudna do wyobrazenia perspektywa, a wlasciwie jej brak, powoduje utrate zainteresowania przyszloscia, przynosi poczucie beznadziejnosci i bezradnosci”
– fragment artykulu z Newsweeka „Ludzie bez wyjscia” Igora Ryciaka
Nie jestem skazany na dozywocie, jak ludzie opisani w tym artykule, wiec dlaczego te slowa wlasnie tak dobrze pasuja do tego co czuje?.. I tak latwo mi je jest zrozumiec?
Tak dobrze i latwo, ze az postanowilem je tu umiescic.
:)))))))))
no coz……
kosmea, dla takiego człowieka słowa „świat jest piękny” są po prostu puste ( bez urazy, mówię wprost co myślę )
Poza tym nie sądzę byś Piotrze pisał te słowa szukając pocieszenia czy rad.
Ja widzę, że Lukesky potrzebuje zrozumienia, odpowiedzi na postawione pytanie.
I widzę i rozumiem Piotrze brak Twej wolności, choć nie piszesz o jej braku wprost, któż by ismeo nie pragnął uwolnić się od nieustającego dręczącego cierpienia, pustki, ciężaru, któego dzwiganie utrudnia, a raczej uniemożliwia odczuwanie radości wewnętrznej. A kiedy z człowieka wypływa radość, człowiek poprzez nią się oczyszcza, radość ze środka serca koi rany.
Lecz ktoś mógłby powiedzieć co ja tutaj prawię o radości, kiedy ten chłopak cierpi, nie widzi dla siebie przyszlości, nie czuje senu życia…..
Można by powiedzieć, że nie żyje.
A jednak, radość uskrzydla, uwalnia, a najlepsze jest to, że w nas mieszka, wystarczy zacząć jej szukać „szukajcie a znajdziecie”
Ja Cię Piotrze rozumiem. w swojej drodze życia zatrzymałam się na tym przystanku, na którym Ty teraz czekasz. I nadszedł dzień, w którym wsiadłam do autobusu. Bo Ciebie lukesky mijają autobusy różne, lecz Ciebie one nie interesują. To piękno, o którym pisze ismea po prostu Cię mija, nie potrafisz się nim cieszyć, nie widzisz jego piękna, więc po cóż to wsiadać do autobusu piękna??? Po co patrzeć na ludzi radujących się pięknem skoro nie widzi się tego piękna, skoro się go nie czuje…. A to boli, boli to że nie możesz się radować i normalnie z ludźmi żyć.
Pisałeś kiedyś o tym, że nie jesteś na razie w związku z żadną kobietą i póki co jest Ci z tym dobrze. To jest kolejny autobus. A Ty do niego nie wsiadasz, bo przecież nie możesz, nie czujesz potrzeby wsiadania do niego, poza tym nawet go nie widzisz, on Cię mija. I Cię tak wiele rzeczy mija, się od nich izolujesz, znam to, znam to, byłam tu, lecz w pewnym momencie na tym przystanku spotkałam kogoś, ktos wziął mnie za rękę i poprowadził mnie do autobusu specjalnie dla mnie przeznacvzonego, innego niż te pozostałe, w tym moim nowym autobusie byli inni podobni do mnie, rozumierjący mnie i nie czułam się w tym autobusie źle. No i On trzymał mnie za rękę. A kto to taki? Hm, powiem tylko, że nie mężczyzna, nie człowiek. Bo człowiek porywa czasem wbrew woli naszej, gdyż nas aż tak dobrze nie zna, nie kocha, nie wie jaka jest nasza historia, nie rozumie nas. A On doskonale wie, wie kiedy podejść, kiedy przyjść, a najpiękniejsze jest to, że kiedy ja czułam się taka osamotniona w tym staniu na przystanku, sama przecież, nie było ze mną żadnej duszy, żadnego człowieka. A On był i to w 3 osobach.
Ty Piotrze wiesz o Kim ja mówię, znasz Go, nie raz Ci w mailu o Nim pisałam.
Postanowiłam Ci już o nim nie marudzić, bo wiem, że Cię męczę, ale jak widzisz wymknęło mi się, jest On po prostu mocną częśćią mnie, mego życia itd.
Wybacz.
Lecz wiedz, że ja Cię rozumiem, byłam tu, lecz wyszłam, ty też wyjdziesz, wyjdziesz kiedy znajdzie się Ktoś komu pozwolisz się dotknąć, zaprowadzić, Komu zaufasz. Prędzej czy później wsiądziesz do autobusu.
Chyba że już naprawdę chcesz wsiąść do autobusu śmierci. lecz autobus śmierci to także auobus. I potrzebna jest odwaga by i do niego wsiąść, potrzebna jest także Twa wola.
Kiedy miałam myśli samobójcze i kiedy juz odpowiedziałam na dotyk Przyjaciela, otwarłam się na dzień, na życie, które przestało być dla mnie umieraniem. Wiesz, każdy nowy dzień który przychodził badałam, zastanawiałam się, skoro ja jeszcze żyję widocznie ma tak być, powoli zaczynałam się godzić z rzeczywistością, odkrywać ją na nowo.
I wiesz? Ciesze się, że nie posłuchałam tych myśli samobójczych, które zresztą podpowiadał mi wiesz kto.
Wybacz, ze tyle miejsca zajęłam. Miałam wiele do powiedzenia.
Wiedz, że ja Cię rozumiem.
ale ty jestes wolny… ciebie nikt nie trzyma w zamknieciu, nie zabrania kontaktow ze swiatem.. ci skazancy oddaliby wszystko za taka mozliwosc… jestes w dolku…. musisz sam z niego wyjsc… popatrz na nocne niebo i zacznij od optymistycznej mysli… ze swiat jest piekny…