Wiec ostatni skrawek mojej wyspy stabilnosci rozwial sie jak mgla… Nie wiem co to znaczy i jak duzo to dla mnie znaczy. Kiedys napisalem ze ktos z bardzo daleka rzucil mi line, ktora mnie podtrzymywala i dodawal mi sil. Wczoraj ostatecznie ja zerwal, mimo tego ze byla wciaz zrywana wczesniej i nadrywana…
Moja wyspa stabilnosci, wiary ze gdzies tam moze jednak ktos czeka wciaz… rozwiala sie…
A zycie plynie dalej.
a moze lina nie jest ci juz potrzebna?
moze to czas gdy jestes juz w stanie o wlasnych silach doplynac tam gdzie chcesz?
pamietaj, ze ja wciaz jestem
i bede
dla Ciebie, swiata i innych ludzi
tak jak czasem prosisz
:*
Wiekszosc lin ma to do siebie, ze urywaja sie zbyt szybko.
Lub zbyt wolno.
Nie my wybieramy.
Jedynie ponosimy skutki.
I ilu ludziom przyszlo dryfowac po morzu bezladnie, kiedy uszczerbiona lina pekla… ?
Wiem Kaju… Wiem…:) A myslisz ze co ja robie?
hmmm wyspa? nie wiedzialam … mysle sobie ze powinienes mnie jednak posluchac przeciez radzilam ci dobrze…
ojejku, co sie stalo?jak bedziesz chcial pogadac to czekam na kontakt….