Siedzę i „dumam” sobie. Sekundy na dużym zielonym zegarze odmierzają czas. Minuty, godziny. Powoli mija życie a ja sobie siedzę i „dumam”. Są andrzejki, pub zaczyna pustoszeć i nawet mgła papierosowego dymu powoli rozpłynęła się. Oczy wciąż pieką ale rozjaśnia się z każdą chwilą – przynajmniej jeśli chodzi o powietrze.
Inaczej z myślami, te stają się z każdą minutą coraz bardziej zagmatwane i ciemne. Rozmyślam o przeszłości i o dziś. Porównuję, zatapiam wspomnieniami pragnienie teraźniejszości.
Zgasł kolejny papieros.
Gaśnie powoli mój wzrok i przyszłość. Gaśnie i blog gdzieś tam w odległym świecie Sieci. Gasnę i ja, odległy księżyc odbijający coraz słabiej światło. Wypadłem z orbity i oddalam się wciąż od życia, moich gwiazd… i Was.
Wow,piorunujące wrażenie wywarły na mnie Twoje słowa.Tak pięknie,a zarazem smutno to ukazałeś!!!
Nie oddalaj się,chciałabym jeszcze tu kiedyś wpaść i poczytać coś nowego:)
Wiec Kaju dlaczego jest tu tylko jeden komentarz… jedynie Twoj? Czy to az tak zupelnie bez znaczenia?
tylko widzisz nikt tego oprocz ciebie nie chce …