Czasami zycie zaczyna sie wymykac spod kontroli, czasami biegnie przed siebie i chcielibyśmy na chwilkę zwolnić, zatrzymać się lub uciec, uciec przed siebie wierzac w marzenia i nadzieje jaka obiecuje nam ucieczka. Marzenia w przyszlosc, ktora pojawi sie za horyzontem, marzenia o spokoju o pieknych chwilach o przygodzie… o tym co znajduje sie tylko w umysle, wyobrazeniu przyszlosci czekajacej tuz za rogiem, na nastepnej stacji, w obcym miescie….
Czasami pojawia sie pragnienie opuszczenia wszystkich i wszystkiego, jak ja mowie mikroswiata w jakim sie zyje i poszukania nowego swiata gdzies tam… daleko. Ale nie wolno wierzyc w marzenia, w wyobrazenia. To co znajduje sie w umysle nie jest nigdy tym co pozniej okazuje sie prawda w realu. Niebezpieczenstwa swiata realnego nijak sie maja od marzen. Marzenia sa piekne i nalezy je miec ale czasami nie nalezy ich nigdy realizowac. Moja duchowa ojczyzna jest Irlandia, to moje marzenie ucieczki ale ja wiem ze nigdy tam nie pojade – bo nie chce sie nigdy przekonac jak bardzo moje wyobrazenie o tym kraju jest odmienne od rzeczywistosci.
Czasami wystarczy znalezc w sobie sile, ktora tkwi w kazdym czlowieku, dokladnie kazdym, odnalezc sile by trwac – by przetrwac i by sie odnalezc w swiecie w jakim sie zyje… realizowac marzenia moze nie takie same, nie te co w umysle ale marzenia, ktore powstaja na biezaco. Odkryc tez sile plynaca ze swiadomosci bycia kims waznym w zyciu inych ludzi, tym ze jest sie osoba znaczaca wiele w zyciu innych ludzi… i zycie innych osob zalezy takze od naszego. Nie nalezy palic wszystkich mostow za soba, moze czasem wystarczy po prostu uwierzyc, uwierzyc w przyszlosc, Odkryc tez sile plynaca ze swiadomosci bycia kims waznym w zyciu inych ludzi, tym ze jest sie osoba znaczaca wiele w zyciu innych ludzi… i zycie innych osob zalezy takze od naszego. Nie nalezy palic wszystkich mostow za soba, moze czasem wystarczy po prostu uwierzyc, uwierzyc w przyszlosc, w inne mozliwosci, inne sciezki zyciowe i pomimo calego otaczajacego swiata walczyc, walczyc o swoje zycie, o szczescie ludzi na ktorych nam zalezy…
walczyc…
…o siebie
Dziekuje Ci Piotrus za slowa skierowane do mnie. Ciesze sie, ze moge powiedziec o Tobie -moj Prawdziwy Przyjaciel!!!Dziekuje Ci za wszystko co dla mnie zrobiles i co ciagle robisz…Juz mowilam Ci, ze chcialam napisac tu wczesniej swoj komentaz, ale nie zrobilam tego, a dzis juz troszeczke inaczej mysle, ale jak to do konca sama nie wiem. Jedynie co wiem, to to, ze zycie jest zbyt krotkie aby go marnowac i trzeba brac z niego to wszystko co sie pragnie i kochac te osoby ktore sie bardzo kocha i ktore chca tej milosci…Duzo mnie nauczyles i jestem Ci wdzieczna z calego serca za to co mi dales. Sle specjalnie gorace caluski dla Ciebie ode mnie i coreczki Paulinki:)***
DZIEKUJE PRZYJACIELU!!!!!
a keidy sily juz brak, szpera sie, grzebie w szkatulce swojej duszy, a z niej wyziera tylko pustka?gdy rozgladajac sie wokol , nie dostzregasz zadnego spojzrenia skierowanego w tfoja strone, nie dosztregasz zadnego promyczka nadzieji…
i stoisz, lodowaty wiatr wieje ci w twarz , a ty zapadasz sie ciagle w beznamietnym milzceniu
dryfujesz w samotnosci.
marzenia..marze by miec kogos bliskeigo, marze by miec przyjaciela, marze, by potrafic zaufac ludziom.po tych wszystkich latach cierpien, po tych wszystkich zwiedlych „przyjazniach”, zbyt duzo zalu, goryczy, rozczarowan..by ponownie komus zaufac
zazdroszcze..tym co potrafia znalesc w sobie jeszcze choc troche naiwnosci.
ja juz wole sie zamknac w swojej ciemnej i pustej wiezyczce…mojej pustelni(ktorej tak bardzo nienawidze)