Gdy siedze sam przed wypalajacym mi wzrok starym monitorem to mimo wszystkich rozpalonych punktow ekranu mysle o czerni… Czern jest dla mnie czyms co ciagnie, co tak czesto pojawia sie na koncu marzenia spod powiek. Ostateczna czern… tak wielu kojarzaca sie ze smiercia. Siedzac sam odczuwam samotnosc… Mimo ze gdzies tam w Sieci jest mnostwo ludzi… to zdarzaja sie momenty, gdy siedzac przed komputerem nikt do mnie nie mowi, gdy nawet jesli jest zapomina o mnie… Wtedy wszystko do mnie wraca…takze czern i to wszystko czym czern jest dla mnie symbolem. Samotnosc, tesknota, niespelnione pragnienia i marzenia…
I noc… ktora jest mi blizsza niz dzien. Czern to takze spokoj, ale taki spokoj ostatecznego chlodu i zapomnenia…
Moj swiat jest swiatem szarych cieni, wiec czern jest ostatecznym cieniem do ktorego podazam… jakim sie kiedys stane… Czernia posrod czerni… Niebytem
Mam sentyment do tego koloru.
czerń to także ukojenie… kiedy jest ciemno lepiej się odpoczywa, szybciej uspokaja
…..Kocham ubierac sie w czern……..cokolwiek to znaczy…..