Grawitacja sciaga moje mysli zawsze w jedna dręczącą mnie strone… Kiedys pomagaly mi odwracac mysli przyciagania slonc jakie mnie otaczaly, byly przy mnie. Takze tego pierwszego, najjasniejszego, ktore zgaslo po wypaleniu mojej duszy i odebraniu wiary wraz z nadzieja…
Wiec czym zastapic odebrane najjasniejsze z uczuc…?
Czym odciagnac mysli od ciaglego spadania w dol w przepasc…?
Moze jest gdzies gwiazda, ktorej choc blask tak odlegly to potrafi przycmic wszystkie inne gwiazdy…?
Zaswiec dla mnie, prosze….
Niczym zamienie sie w proch!
Blask… mowisz… Ale nie moim oczom ogladac ten blask. I nie dla moich oczu on jest przeznaczony.
alez ja caly czas swiece 😉 jeszcze cie nie oslepil moj blask? to moze byc niebezpieczne wiesz? 😉
ale czy Ty jeszcze masz nadzieje?
ja mysle ze kazdy ma jakaś „gwiazde” na ktorą czeka, że ona gdzies jest, istnieje, ale nie wszyscy maja szanse ja spotkac… coz trzeba miec nadzieje i jakos zyc…
podoba mi sie jak piszesz:)