Nie wiem co pisac…
Zawsze tak zaczynalem kiedys listy…
A pozniej plynely slowa, zdania i jakos to bylo. Ale teraz jest inaczej. Wypalilem sie od srodka – czuje to – czuje to wciaz.
Jestem wciaz zmeczony, wciaz zamyslony… wciaz zdolowany.
Jest pieknie, jest lato. Kiedys cieszylem sie z lata. Cieszylem sie z tego ze nie musze nic robic… Moglem odpoczywac i marzyc…
Marzyc o tym co niespelnione…
Marzyc o pieknym zyciu, o spelnionych zyczeniach, o tym ze kiedys wszystko sie odmieni.
A teraz… teraz wiem juz ze nic sie nie odmieni. Wiem, ze chocbym podjal decyzje, odrzucil klamstwo w jakim zyje… to i tak nic juz to nie zmieni.
Bo klamstwo zarysowalo tak gleboko moj umysl, ze nigdy nie bede zrozumiany. Wysluchany… tak ale nigdy zrozumiany.
I cokolwiekbyscie robili nigdy nikt z Was nie zrozumie tak do konca moich slow.
Jest coraz trudniej… bo tak trudno zyc. Powiecie… banaly. Ale trudno jest zyc, a jeszcze trudniej zyc tak jak ja… Powiecie… czym sie rozni twoje zycie od naszego?
Wlasnie… czym sie rozni? Niby niczym. To moje falszywe zycie jest niby takie samo jak zycia tak wielu innych osob. Ale to fikcja, fikcja zbudowana na jednej zapalce. Cale zycie powstale z jednego bledu… Unreal wbudowany w rzeczywistosc… Gra slow, gra zdarzen…
i dobra mina do zlej gry…
Masz dola? idz na impreze, napij sie, zrob cos ze soba… zacznij zyc…
Tylko po co? Zeby zapomniec? Ja nie chce zapomniec… bo robilem to juz tyle lat…
Zapominalem, zapominalem ze tez moge miec przyszlosc. Zapomnialem, ze tez mam pragnienia, uczucia, marzenia i cele…
Uznalem je za niespelnialne i zapomnialem o nich, zapomnialem o sobie…
o wszystkim
ale nie o wszystkich… I zyje tak dalej…
i jest coraz trudniej…
Jak dlugo jeszcze?
Pytasz jak długo jeszcze… […]do końca świata i jeden dzień dłużej, a wierz mi to naprawdę niewiele 🙂