Nadzieja, tak duzo mialem w sobie jej kiedys. Nadziei na jutro,na caly swiat, na to, ze bedzie inaczej.
Zgasla…
Niczym plomyk dopalajacej sie swiecy.
Jest jeszcze odrobina zaru, po tym jak zniknal plomien. Jest pozostale z przeszlosci cieplo ognia jaki buszowal we mnie.
Wspomnienia…
Nie chce sie juz nimi karmic. Nie chce o nich mowic, myslec, nimi zyc…
Chce zaczac wszystko od nowa…
Byc feniksem odradzajacym sie po klesce.
Ale czy mam dosc sily. Dosc odwagi i tak bardzo dosc swiata jaki sobie dla siebie stworzylem, by w koncu dokonac jakiegos przelomu….
Nie wiem…zyczcie mi powodzenia.
Moze…kiedys.
Enni – dziekuje za ta wiare….:)))
A moze po prostu czas zapelnic glowe innymi wspomnianiami… tymi dobrymi…
A decyzja… decyzja jest wciaz zawieszana na kolku i czeka na lepsze czasy…
wspomnienia zostaw na inne chwile a teraz wiem ze masz dosc sily ady zaczac wszystko od nowa…..musisz tylko chciec a ja wierze w Ciebie:)))