Naciśnij “Enter” aby skoczyć do treści

Napisane kilka sobot temu….

Otępienie
Jest sobota. Właśnie wstałem po ponad siedmiu godzinach leżenia na łóżku z zamknietymi oczami. Nie spania lecz po prostu leżenia i marzenia.

Jak mi minął dzień?
Wstałem, jak codzień czując się strasznie. Niczym na nowo przyzwyczaiłem się do bólu większości części mojego ciała było już południe. Komputer chodził od wczoraj puszczając muzykę z wygaszonym monitorem. Chciałem czytać książkę, ale zmęczyłem się już po kilku stronach. Podniosłem się i zacząłem malować kolejne nieokreślone „coś” na drugiej stronie kalendarza. Próbowałem zatopić pośród kolorów piękne pojawiające się znikąd uczucia, czułość, delikatność, zmysłowość. Uczucia, których nie znam, bo prawie nigdy ich nie doświadczyłem. Malowałem, gdy przerwała mi matka mówiąc, że jestem potrzebny na chwilę ojcu. Po pięciu minutach wróciłem, ale już nie wiedziałem co i jak malować. Plakatówki wysychają do teraz w nie zamkniętych pojemniczkach. Usiadłem na skraju łóżka nie wiedząć co robić z tym pozostałym do zaśnięcia czasem. Zadzwoniłem na raz do jednej z przyjaciółek, po kilku sekundach odpowiedziała, jeszcze nie zdarzyło się aby nie oddzwoniła. Mieszkamy parę kilometrów od siebie, a nie widzieliśmy się od kilku miesięcy. Nawet nie wie, jak dużo daje świadomość, że ktoś tam po drugiej stronie jest zawsze, że zawsze oddzwoni lub gdybym chciał zadzwonić zawsze odbierze i porozmawia. Wiem, że to nie jest do końca prawda, ale jedynie Ona spośród Osób do których dzwoniłem nigdy nie dała mi powodu bym sądził, że jest inaczej. Mam dwie osoby do których mogę tak dzwonić. Dzwonię jeśli w mojej samotności zaczynam widzieć dno. Po odpowiedzi wiem, że choć „gdzieś tam” jest Ktoś, kto na chwilę pomyślał o mnie, kto, gdy zajdzie potrzeba będzie miał czas na rozmowę. Czasami ja pierwszy odbieram i po chwili oddzwaniam.
Po odpowiedzi uśmiechnąłem się na chwilę.

A później?
O później już napisałem. Zacząłem znów czytać książkę. Po paru stronach odłożyłem ją, owinąłem się kocem i zacząłem śnić.
Śnić sny na jawie z zamkniętymi powiekami. Raczej koszmary niż sny.
Aż do teraz…
Przyszła matka i chciała obejrzeć pochód na rozpoczęciu Olimpiady Zimowej. Wyniosłem się więc na papierosa na dwór, wypaliłem jednego myśląc przez chwilę nad tym, że jeszcze pół roku temu prawie nie kłuło mnie serce. A teraz mocniejsza kawa, o parę papierosów za dużo, trochę myślenia i już czuję, jak gdzieś w klatce jakaś pijaweczka zaczyna swój obiad. Kolejna rzecz do zignorowania. Która to już z kolei? Nie ważne.
Wróciłem i zacząłem ten wpis.

A po co Wam to wszystko napisałem ?
Żebyście pośród plątaniny słów tego bloga nie zapomnieli, że za tym wszystkim kryje się czyjeś, moje życie, moje uczucia, troski, ból, strach. Że ja nie przesadzam. Że to co piszę tutaj to tylko parę kropel z rzeki lepkiej, żałosnej i głębokiej mazi, w której ja znajduję i topię się wciąż. I że jestem tak samo realny jak klawiatura, przed którą Ty siedzisz teraz. I prawie tak samo jak ta klawiatura żywy.

Jeśli kiedyś umrzesz ale wciąż pozostanie w Tobie puls, oddech, uczucia i pragnienia zrozumiesz lepiej moje słowa.
Ja umarłem kilkanaście lat temu…

Wracam…
śnić życie na jawie pod zatrzaśniętymi powiekami.

3 komentarze

  1. LukeSky
    LukeSky 14/03/2002

    Moze chocby dlatego ze to co napisalas nie jest prawda…
    Wspaniala osoba?
    Coz to znaczy…
    Tu w Sieci, w slowach…
    moze takim sie wydaje…

    Ale jestem z krwi i kosci…
    ktorych nienawidze, ktore i Ty znienawidzilabys…
    Ktore w realnych oczach i w realnym swiecie sa niczym…
    ani wartosciowym
    ani waznym

    Nie mozna zyc tylko slowami.
    Ja musze!
    bo nie ma innego wyboru!

  2. ami
    ami 12/03/2002

    przeczytałam Twojego bloga od samego poczatku do teraz…dla mnie jestes wspaniala osoba…tylko zastanawia mnie dlaczego tak cierpisz?

  3. hm, Monika
    hm, Monika 11/03/2002

    wiesz? mam coś dla Ciebie na Twoim koncie w tlenie. Jesli chcesz przeczytaj 🙂

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.