Naciśnij “Enter” aby skoczyć do treści

Nie chce mi sie nic, nie mam sil nawet by pisac. Normalnie tez robie literowki ale piszac te slowa robie je nagminnie. Po prostu nie mam ochoty na nic, nie mam sil na nic, nie mam ani checi ani czegokolwiek innego powsrzymujacego mnie przed tym by isc polozyc sie i przy tej muzyce zamknac oczy i wymazac wszelkie mysli z glowy. Po prostu lezec jak kamien trawiac czas. Nie czekam na nic, nie pragne niczego, nie chce niczego. Gdy ktos mi mowi o przyszlosci ja nie mowie nic, gdy ktos mi mowi jaki jestem, ja nie mowie nic. Dlaczego nie walcze? A po co? Na co niby chcecie sie powolywac probujac mnie obudzic? Na milosc? zawsze przechodzaca i zawsze karmiaca jedynie zludzeniami. Na uczucia? albo moje albo innych zastepujace moje wlasne na jakis czas a pozniej zmieniajace sie lub zanikajaca jak tecza po burzy? Na wartosc mojego zycia? Wartosc tak znikoma ze bliska zeru podkreslana liczba osob ktore potraktowaly mnie jak ostatniego z ostatnich. Na sens jakis nieodkryty ktory czeka przedemna? Na moja przyszlosc? jakiej nawet zwiastunow nie widzialem nigdy naprawde. Wiec na co chcecie sie powolywac probujac mnie obudzic? A moze na Wasza chec pomocy? Czujecie sie zle bo jakis element Waszych zyc nie zyje tak jak Wy – nie dazy do tego co Wy chocby w znikomym stopniu. Wiec chcielibyscie mnie obudzic byscie sami poczuli sie lepiej czy bym ja sam poczul sie lepiej? Zdecydujcie sie! A jesli u mnie byloby lepiej, czy zniknalby powod, dla ktorego obdarowywalibyscie mnie slowami? Dziesiatki osob, ktore powiedzialy: zdradz mi powod a ja Cie ulecze. Na koniec bylo tylko: znam juz powod, ale umywam rece, musisz radzic sobie sam. Wiec po co nadzieja i zludzenia? Nie blefujcie. Nigdy wiecej nie blefujcie – ani w milosci ani w uczuciach ani w pomocy czy w czymkolwiek innym. Nie mowcie – to sie nigdy nie stanie – jesli myslicie, ze to jest mozliwe. Nie mowcie: nie opuszcze cie nigdy, jesli znajac siebie zakladacie, ze to moze nastapic.

2 komentarze

  1. fight-the-monster
    fight-the-monster 06/05/2002

    Czuje, ze znow jestem zywy
    Mowie, choc wiem, slowa rania,
    moze przyjdzie ta chwila,
    w ktorej bede szczesliwy
    w ciszy przyjdzie milczenie jak aniol

    Aniol czujnie nasluchujacy,
    bo jak my jest tylko przybleda
    dlonia chlodna ukoi nasze czola gorace
    juz nam slowa potrzebne nie beda

    Taki jestem, nie umiem zyc prosciej
    taki jestem, nie umiem zyc smielej
    przyjdz, uwolnij me mysli
    od slow zbednej mnogosci
    wszechwiedzacy milczenia aniele

    Dzieki tobie wszystko zrozumiem
    bede drzewem, chmura i skala
    SKORO ZYC NIE POTRAFIE
    SKORO UMRZEC NIE UMIEM
    PRAGNE, ZEBY NIC SIE NIE STALO”

    I powiem Ci jeszcze, ze ja bardzo chcialam Ci pomoc ale Ty tej pomocy nie chciales, wiec….Tzn. niby chciales ale za wszelka cene nie chciales pozwolic do siebie dojsc…Z gory zakladales, ze i tak nic z tego nie bedzie…a ja uwazam, ze podejscie ma ogromne znaczenie!I mysle, ze tu jest „pies pogrzebany”.Pozdrawiam serdecznie!Glowa do gory!jak bedziesz mila chec pogadac to daj znac!

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.