W tym co piszę jest tak dużo przeciwności i logicznych sprzeczności. To dlatego, że we mnie trwa nieustannie burza walczących ze sobą myśli. Optymista dla Was i pesymista dla siebie tworzą mieszankę, którą tak trudno jednocześnie zrozumieć zarówno Wam jak i mnie samemu. Odkrywając Waszą nadzieję dla Was nie potrafię jej znaleźć w sobie. Pogodziłem się ze swoim życiem, dokładniej… poddałem się przed walką o moją przyszłość. Nie chcę walczyć, boję się wielkiej niewiadomej czekającej na tej jedynej drodze mogącej mnie wyzwolić. Może kiedyś wypłynę z piekła myśli i spraw, które sprowadziłem w swoje życie tak dawno temu.
Może kiedyś…
Ja Kaju podobnie, z tą tylko różnicą, że to odwaga odnalazła mnie, nie ja ją i zawsze wychodziło na dobre… Choć nie zawsze mnie… 😉
hmmm moze lepiej nie robic tego pierwszego kroku moze tak jest lepiej … ja zawsze sie balam a pozniej kiedy juz znajdowalam w sobie odwage i tak do niczego pozytywnego to nie prowadzilo i tak jest do dzis…
i znów to samo
już sama nie wiem co z Tobą zrobić?:))))
tak jak pisałam wcześniej – musisz zrobić pierwszy krok, potem już pójdzie z górki
ale Ty wciąż się boisz
nie można całego życia zbudować na strachu…
bo wtedy to nie jest życia – tylko „złota klatka z zasadami”