Droga jaka wybralem, ta terazniejszosc w jakiej jestem i swiat jaki mnie otacza, to czym jestem i co robie…
Ostatnio doszedlem do wniosku ze jest po prostu najdluzszym ze slepych zaulkow, jakie moglem wybrac w swoim zyciu nie ryzykujac wszystkiego.
Najdluzszym ale w ktorym momencie i on bedzie za krotki by moc dalej isc omijajac i ignorujac samego siebie i swoje zycie do przodu…
Szukam wciaz drogi, i choc ta ktora powinienem wybrac juz dawno znalazlem i wiem jak mam postapic… to wciaz wybieram ten najdluzszy ze slepych zaulkow….
Najdluzszy….
…ale co nastanie potem…?
czasami czlowiek idzie na łatwizne, wybiera cos gdzie nie bedzie musial poswiecic spraw na ktorych mu najbardziej zalezy.
Po najmniejszej lini oporu, a slepy zaulek nie jest slepy…on jest tylko przysloniety ciemna kotara, za ktora kryje sie cala jasnosc. Jezeli staniesz przed nia, nie boj sie zrobic jeszcze jednego gestu, zebrac cala wiare i nadzieje i przesunac reka, aby ja odslonic….
Aby cos zyskac, cos cennego trzeba sie liczyc z faktem, ze trzeba wtedy byc w stanie cos waznego dla nas poswiecic..
choć wiem, że to gdzie teraz jestem, jest wielką czarną dziurą… i wiem, że będzie coraz gorzej, i wiem, że mam jeszcze odrobinę siły by to wszystko zmienić… nie robię nic by się z niej wydostać… chyba lubię tkwić w tym bagnie… w świecie rozmyślań, marzeń, złudzeń… a może czekam aż ktoś wyciągnie rękę…