Gdy patrzysz na Slonce to czesto skrywa sie za chmurami by pozniej z powrotem ogrzac swoimi promieniami wychodzac zza oblokow. Ono wciaz tam jest, mimo ze nie czasami jest tak szaro i pochmurno.
Przyroda jednak a zycie czlowieka to dwie rozne sprawy.
Nadzieja ponoc nie umiera nigdy, tak mowia, jak Slonce. Dokladniej Slonce takze umrze, ale nie stanie sie to za naszego a moze nawet za niczyjego zycia. Ale nadzieja i wiara raz zabite do konca, nie odnawiaja sie lub obumieraja prawie calkowicie, tak uwazam, i nie wychodza zza chmur smutku i zwatpienia we wszystko co bylo wczesniej wazne i czemu poswiecalo sie energie i czas. Umieraja z bolem ale on mija a po nim nastaje juz tylko pogodzenie sie ze wszystkim co niesie los. Jak mowie i mowilem dawniej, to „filozofia rzeki”, plyniecia z pradem i poddawania sie mu calkowicie. Wedlug niej zylem, przez chwile dzieki roznym Osobom staralem sie myslec by zaczac plynac pod prad. Ale zawsze zbyt szybko pozbawiany przeciwstawiajacego sie falom rzeki wiatru juz nie wierze by choc jeszcze raz jeden udalo mi sie sprobowac rozwinac zagle i zawrocic. I uwierzyc…
To znowu ja 🙂
Mam nadzieję, ze niedługo znajdziesz kogoś kto będzie wiatrem dla Ciebie – żagla i pomoże Ci płynąć pod prąd choć to bardzo trudne zadanie…
Pozwolę sobie zacytować słowa pewnego mądrego człowieka, o których po przeczytaniu tekstu od razu pomyślałam: ” …Ale wiedziałeś,że zawsze będzie wiosna, tak jak wiedziałeś,iż rzeka popłynie znowu, kiedy odtaje. Gdy zimne deszcze trwały i zabijały wiosnę, było to tak jakby ktoś młody umarł bez przyczyny.Jednak wówczas wiosna zawsze przychodziła,ale było przerażjące,ze o mało nas nie zawiodła…”
uwierz … ja pomimo tego co mowie jeszcze wciaz wierze … bo gdybym nie wierzyla wiesz nie byloby mnie tutaj …. tak wiem nadzieja matka glupich …
zebym to ja umiala tak pieknie pisac…moj blog bylby moze ciekawszy…gratuluje talentu…
pozdrawiam cieplo